• Wpisów:97
  • Średnio co: 24 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 15:53
  • Licznik odwiedzin:33 428 / 2395 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
tosia606
 
roxy98
 
Kiedy rozdział? Ja tu umieram z ciekawości
  • awatar Natalie ;#: @iinscription: a ja nie. To jej opowiadanie i to ona zadecyduje z kim Desy bd. Chodzić ;p
  • awatar Natalie ;#: @TośkaTosia: ja też ale mam nadzieje że jak jutro rano wejdę to będzie <3 xo
  • awatar TośkaTosia: Dobra ja się poddaje ,przeczytam jutro :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (22) ›
 

 
Minęły dni ,miesiące i dalej spotykałem się nocami z Tosię. Tego dnia było inaczej. Czekałem na nią. O 200 weszła do mojego pokoju i usiadła ze smutną miną. Objąłem ją ramieniem.
- Co się stało? -zapytałem.
- A nic. Nie ważne. -odparła spoglądając w podłogę.
- Ej ,no przecież widzę. Co jest?
- Może to głupie ,ale chciałabym znów obudzić się tak po prostu ,wyjrzeć przez okno i zobaczyć słońce. Jak świeci. Ludzi ,którzy są szczęśliwi. Chcę tak po prostu szczęśliwie żyć i się zestarzeć. Ale to tylko głupie marzenie.
- Chciałbym coś zrobić ,ale ...czekaj już wiem! -krzyknąłem. - Czy mogła byś przyjść jutro. Załatwię to ,okey? -pokiwała głową i wyszła. A ja położyłem się i zasnąłem.
SEN
- To czego ode mnie znów chcesz? -zapytał anioł.
- Przywróć ją. -nakazałem.
- Nie mogę. Prosiłeś i spełniłem twoją prośbę ,ale mówiłem ,że nie wróci do normalnego życia. -westchnąłem i wpadłem na kolejny pomysł. Był nie przemyślany ,ale dobry.
- Przywróć ją ,uśmierć mnie. Za ja nią. Taka mała wymiana. -spojrzał na mnie z troską ,ale i z zażaleniem.
- Naprawdę tego chcesz?
- Dla niej zrobię wszystko. -odparłem pewny tego co mówię...
Kolejnej nocy znów przyszła. Tylko nasze role się zamieniły bo to ja byłem podłamany. Usiadła obok mnie i spoglądała w moje zasmucone ,pełne łez oczy.
- Tak bardzo Cie kocham. -nadchodził ranek musiałem jej to jak najszybciej wytłumaczyć. - Kochanie ,będziesz żyć. -trochę dziwnie to ująłem ,ale nie wiedziałem jak mam to powiedzieć.
- Ale jak? -słońce już wschodziło.
- Mówiłaś ,że chcesz znów normalnie żyć ,ale ...
-Ale co?
- Nie spotkamy się już więcej. -w jej oczach pojawiło się przerażenie. - Obiecaj mi dwie rzeczy ,że nie będziesz sobie mną zawracać głowy. Masz żyć jakbyś nigdy mnie nie spotkała. Cieszyć się życiem. -moje ciało zaczęło być nie wyraźne. Pocałowała mnie. Nasz ostatni pocałunek był cudowny ,ale zarazem okropny bo ostatni.
- Obiecuję. -dotknęła mojej twarzy. Nagle poczułem ...praktycznie to nic nie poczułem.
OCZAMI TOSI
Widziałam jak zniknął ,a nic z tym nie mogłam zrobić. Chciałam by był tu ze mną by mi pomógł. Wolałam znów umrzeć niż cierpieć bez niego. Mój świat się zawalił. Siedziałam wpatrując się w miejsce gdzie godzinę temu siedział. Nagle jak poparzona pobiegłam do łazienki. To było chyba jakieś zatrucie pokarmowe.
3 MIESIĄCE PÓŹNIEJ
Mój brzuch stawał się coraz większy. Nie wiedziałam co mam do cholery zrobić. Nie było przy mnie osoby którą kochałam. Byłam przerażona. ( http://m.onet.pl/_m/6a46eaf2b4635463ea0ea633a1e4a8ce,62,37.jpg )
10 LAT PÓŹNIEJ
- A tata mnie kocha? -zapytała.
- Jestem tego pewna. -uśmiechnęłam się. -A teraz zmykaj na dwór. ( http://2.bp.blogspot.com/-7oEDKRqcylY/T19TGdmBztI/AAAAAAAACOk/KmzQwpYgblc/s1600/1a43eab6badb0915f96f2ba.jpg )
Ubrała buty i wybiegła z domu. Poszłam do swojego biura i usiadłam przy biurku. Otworzyłam szufladę i wyjęłam z niej zdjęcie. Spojrzałam na nie i z moich oczy zaczęły płynąc łzy. To zdjęcie towarzyszyło mi całe życie. Obiecałam mu ,że o nim zapomnę ,ale nigdy nie było takiej chwili. Musi mi to wybaczyć. Zawsze go kochałam i zawsze będę... ( http://i3.mirror.co.uk/incoming/article856747.ece/ALTERNATES/s338b/Louis%2BTomlinson%2Bof%2BOne%2BDirection%2Bwith%2Bhis%2Bgirlfriend%2BEleanor%2BCalder )
KONIEC
------------------------------------------------------------------------------------------------------
To już koniec ,ale mam nadzieje ,że mnie nie opuścicie. Będę pisać nowe opowiadanie. Mam nadzieje ,że wam się spodoba.
Tosia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
OCZAMI LOUISA
-Jestem twoim aniołem stróżem i nie mogę już dłużej patrzeć jak cierpisz.
- To znaczy ,że Tosia będzie żyć- w moich oczach pojawiła się iskra nadziei.
- Przykro mi ,ale nie. -spuściłem głowę.
Już nigdy jej nie zobaczę.
- Mam za to propozycje. Jeśli chcesz mogę sprawić byś o niej zapomniał ,tak jakby wcale nie istniała.
Lub nie musisz przyjmować propozycji i cierpieć dalej
Zaraz ,że niby o niej zapomnieć?!
Nigdy.
Może i jej nie ma ,ale w moim sercu zostanie na zawsze.
- Nie -odparłem krótko
-Nie przyjmuję propozycji ,ale chciałbym poprosić o coś innego.
- Zależy o co chodzi.
- Skoro nie możesz jej przywrócić do życia na zawsze to może dało by się ją przywrócić tylko w nocy. Nikt by się o tym nie dowiedział. -mężczyzna zaczął drapać się po głowie.
- W pewnym sensie mogę to uczynić.-zrobiłem błagalną minę.
-No dobrze ,ale warunek jest taki ,że nikt prócz ciebie i twoich kolegów nie może się o tym dowiedzieć. -myślałem ,że moje serce eksploduje ze szczęścia.
- Dziękuje ,bardzo dziękuję. -wykrzyczałem.
Obudziłem się w tym samym miejscu gdzie zasnąłem ,na jej grobie.
Poszedłem na plaże.
Stanąłem wyczerpany oglądając jak fale biją o brzeg.
Czułem ,że ona gdzieś tu jest.
Wróciłem do domu.
Chłopaki już na mnie czekali.
Usiadłem obok nich.
Zastanawiałem się co jej powiedzieć ,od czego mam zacząć.
- Wszystko dobrze ,Lou? -Liam położył mi dłoń na ramieniu.
- Wszystko okey -uśmiechnąłem się do niego. Chłopaki spojrzeli na mnie dziwnie.
Niall szepnął coś do Zayna.
A ja poszedłem do siebie.
Było grubo po 12 wszedłem do pokoju i ujrzałem Tosię. Siedziała wpatrzona we mnie.
Rzuciłem się jej w ramiona.
Była ubrana w długą ,czarną suknię ,włosy miała potargane ,a minę miała smutną.
- Jak dobrze Cie znowu widzieć. -powiedziała patrząc mi głęboko w oczy.
- Nie masz pojęcia jak bardzo się za tobą tęskniłem - odrzekłem i pocałowałem ją. Siedzieliśmy przez prawie całą noc.
- Idź już spać. -powiedziała głaskając mnie po głowie.
http://sekretykobiety.blox.pl/resource/blCzarna_suknia_wieczorowa.JPG
http://tapety.joe.pl/tapeta/kobiety/tajemnicze/kobieta-w-dlugiej-czarnej-sukni-na-ciemnej-polanie.jpg
http://i.pinger.pl/pgr222/23297cd6000a36414dde7316/tumblr_kzawlggn9c1qazx2to1_500.jpg
http://2.bp.blogspot.com/-SC7yZUttCeA/T1OX70AgygI/AAAAAAAAAj0/r6DibPmQWIY/s1600/1.jpeg
http://favim.com/orig/201108/20/bed-boy-couple-girl-kiss-Favim.com-126940.jpg
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje ,że wam się podoba. Komentujcie i klikajcie. Chyba mnie nie zabijecie co?
Buziaki Tosia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
  • awatar Porszaczek;*: Przeczytałam rozdział był boski ale nie mogłam dać komentarza.A co do mojego opowiadania postanowiłam się sprężyć i napisać wam dziś bo jutro na pewno nie dam rady a poniedziałek tez odpada :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Rano miałam konsultacje z lekarzem. Było ze mną coraz gorzej. Nie byłam biedna ,ale operacja była dość kosztowna. Od rodziców dostałam 100 tysięcy ,ale to wciąż nie starczało. To smutna ,ale lepiej bym na tym wyszła gdybym poddała się chorobie. W domu siedziałam sama ,ale po chwili ktoś zadzwonił do drzwi. Pomyślałam ,że to pewnie chłopcy ,ale to nie byli oni. W drzwiach ujrzałam Harriet ,Diane ,Toma ,Davida i ...no właśnie i Jacka. Uśmiechnęłam się do nich i wpuściłam do środka.
- Cześć tygrysku! -rzucił mi się na szyję Jack. Diana go odsunęła.
- Uważaj. Ona pewnie jest bardzo słaba i ma Cie unieść debilu! -zaśmiałam się.
- Miło was widzieć. -odparłam i przytuliłam ich wszystkich. -Jak tam konkurs? Chyba nie jesteście na mnie źli bo nie mogłam wystartować? -zapytałam smutnie.
- Co ty gadasz -odezwał się David - W takim stanie nie możesz się przemęczać. To tylko konkurs będzie jeszcze ich pełno i wtedy z nami wystartujesz.- spuściłam głowę.
- Jeśli jeszcze będę miała okazje. -powiedziałam cicho by nie usłyszeli. - No to co? Może się czegoś napijecie?
- Ja chętnie. -odparła Harriet. -Musimy ci dużo opowiedzieć. -powiedziała i zasiadła w fotelu.- Wiesz ,że Emma zeszła się z Samem.
- No co ty przecież ją rzucił -odparłam ze zdziwieniem.
- No tak ,ale przypadkowo spotkali się na plaży i się jakoś spiknęli. -dokończyła Diana.
- Ta wy i te wasze pogaduszki. Nie macie co robić tylko obgadywać młodszą grupę? -odparł Tom.
- Nie. -posłałam mu złowieszcze spojrzenie i usidłam razem z nimi nas sofie. Do domu wszedł Louis. Podeszłam do niego i przytuliłam go.
- Tosiu... -powiedział wesoło. Z pewnością coś się stało bo był tak szczęśliwy ,że o mało mnie udusił przytulając. - Załatwiliśmy ci tą operacje! -krzyknął i pocałował mnie.
- Kocham Cie. -przypomniałam mu po raz setny.- Ale jak ty to zrobiłeś?
- Teraz to nie ważne. Ważne ,że cie z tego wyciągną. Operacja jest za dwa tygodnie.
- O matko! Jesteś wspaniały. Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła.
DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ
W szpitalu wieźli mnie na sale operacyjną i uśpili...
OCZAMI MONIKI (matka Tosi)
Siedziałam przed salą i czekałam. Louis wracał z USA i za dwie godziny miał być. Po godzinie już był ,a z sali operacyjnej wyszedł lekarz. Podszedł do nas z opuszczoną głową.
- Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy. Przykro mi ,ale jej serce nie wytrzymało. -powiedział ze smutkiem.
OCZAMI LOUISA
Zamurowało mnie. Jedyne co wtedy chciałem zrobić to się zabić. Wybiegłem ze szpitala. Pobiegłem na most. Stałem tam i bym skoczył gdyby nie znajomy kojący głos.
- Nie rób tego. -wyszeptał głos. Obejrzałem się dookoła ,ale nikogo tam nie było. -Zrób coś dla mnie i żyj tak jakbyś mnie nigdy nie spotkał. -rozpoznałem jej głos. Albo byłem chory ,albo rozmawiałem z nią. Ujrzałem niewyraźną postać kobiety w szpitalnej piżamie. Była to Tosia ,uśmiechnięta i wesoła.
- Ale ja nie chcę żyć w świecie gdzie ciebie nie ma. -odpowiedziałem. Nagle postać się rozpłynęła.
- Proszę Cie wróć do mnie. -włożyłem twarz w dłonie i zacząłem płakać. Było to do mnie nie podobne ,ale kochałem ją ,a jej zabrakło. Siedziałem pod tym mostem całą noc i czekałem ,że może jednak wróci. Usłyszałem wołanie.
- Louis!!! -byli to chłopaki. Nie chciałem wracać. Znaleźli mnie i zawieźli do domu. Siedzieliśmy w ciszy. Nikt nie wiedział co powiedzieć. Moje życie straciło wtedy sens. Siedząc na łóżku zasnąłem.
(SEN)
Ujrzałem Tosię w sukni ślubnej biegała po łące i miała minę nie wyrażającą żądnych uczuć. Pobiegłem za nią.
- Tosiu!
- Tak? -nagle pojawiła się w mojego boku.
- Tęsknię za tobą. -powiedziałem a po moim policzku spłynęła łza. Ona dalej miała nie wyraźną minę.
- Złap mnie! Złap mnie!-zachowywała się jak dziecko. Chciałem ,żeby znów ze mną była. Żebym znów mógł zobaczyć jak się śmieje ,jak się smuci jak po prostu jest i żyje.
Obudziłem się i na około mnie stali Harry ,Niall ,Zayn i Liam.
- Masz gorączkę. -dotknął mojego czoła Liam.
- Gówno mnie to obchodzi.-podkuliłem nogi.- Ja chcę ją tylko znów zobaczyć.
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Minął tydzień ,a ja nadal żyję to cud. Przyszedłem na jej grób. Położyłem kwiaty :białe róże uwielbia je. Usiadłem obok grogu na ziemi mimo to że obok była ławka.
- Proszę Cie. Wróć. Zrobię wszystko tylko wróć do mnie ,proszę. -oparłem się o wielki kloc granitu. Siedziałem tam długo i zasnąłem.
- Halo. -usłyszałem gruby męski głos. -Wstawaj. -otworzyłem oczy i zobaczyłem chudego gościa ,ubranego na biało. Co mnie zdziwiło miał wielkie śnieżno białe skrzydła.
- Zaraz zaraz gdzie ja jestem? -zapytałem.
- Uspokój się Louis.- odpowiedział pomagając mi wstać.
- Skąd znasz moje imię?
- Jestem twoim aniołem stróżem ,wiem o tobie wszystko.
- Kim? Chyba sobie żarty robisz. Po co mnie tu ściągnąłeś?
- Widzę jak cierpisz i ...
CDN.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem trochę smutno. I pozdrawiam Roksanę której obiecałam ,że Tosia nie umrze Za to wielkie przepraszam. Ale będzie dobrze. Obiecuje. Pewnie dużo osób się skapnie co się stanie w następnym rozdziale. Jak zawsze komentujcie i klikajcie.
Tosia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Próbowali skłonić mnie do mówienia. Ja się nie poddawałam. Nic nie powiem. Byli u mnie wszyscy chłopcy oprócz Louisa.
- Tosiu ,proszę. -popłynęła łza po twarzy blondasa. Przytuliłam go i pokiwałam głową.
- Daj spokój ona nic nie powie. -spuścił głowę Liam. Było mi go żal. Cierpiał razem ze mną ,nie chciałam go w to wtaczać. Chłopaki zrobili mi obiad. Byłam na skraju wyczerpania. Byli bardzo kochani ,że się tak mną opiekowali w tych krótkich...ostatnich chwilach. Po raz kolejny złapałam po telefon i wybrałam jego numer... Zdziwiłam się bo tym razem odebrał. Nie mogłam nic powiedzieć ,więc podołam komórkę Harremu.
- Halo? Louis...Gdzie jesteś? ...Co?! Odbiło ci! -krzyknął. Obruszyłam się. Harry rozłączył się i gwałtownie wstał.
- Co jest? -zapytał Zayn.
- On chce się zabić! -krzyknął Harry. Zerwałam się. Chłopaki zareagowali tak samo.
- Ale gdzie on jest?! -zapytał zdenerwowany Liam wsiadając do auta.
- Na moście. -odpowiedział Harry. Byliśmy tam w 5 minut ,ale były to moje najdłuższe 5 minut w życiu. Wsiadłam ,a raczej wybiegłam z auta i dobiegłam do stojącego na poręczy Louisa. Złapałam się za głowę i zaczęłam płakać. Odwrócił się i spojrzał na mnie. Chłopaki szybko dobiegli do mnie. Harry wolno podchodził do Lou.
- Louis czy ty naprawdę chcesz to zrobić? -zapytał Loczek.
- Nie ,ale jeśli mam ją stracić to chcę umrzeć przede mną. Żeby później nie żyć z wiadomością ,że jej nie ma. Także podeszłam do Louis tylko ,że pewniej.
- Louis nie rób tego. -wydusiłam z siebie. Chłopaki spojrzeli na mnie ze zdziwieniem.
- Louis spójrz. Tosia nie odzywała się od 2 tygodni bo ciebie nie było ,a teraz odezwała się by cię poprosić byś żył i byś wrócił do niej i pomógł jej przezwyciężyć strach. To chyba ci wystarczy ,co? -podał mu rękę Liam. Louis spojrzał jeszcze w dół rzeki już myślałam ,że skoczy ,ale jednak nie. Odwrócił się i szybko zszedł. Podbiegł do mnie ,a ja rzuciłam mu się na szyję. Płakałam ,ale tym razem nie ze smutku tylko ze szczęścia bo Louis ...Louis żył. Nie mogliśmy się od siebie odkleić ,ale była to dla nas trudna chwila. Wróciliśmy do domu ,mojego rzecz jasna. Siedząc na kanapie chłopaki rozmawiali o tym co mówił mój lekarz ,a ja już nie wytrzymałam ze zmęczenia i zasnęłam wtulona w Louisa.
OCZAMI LOUISA
Tak cudownie było patrzeć jak śpi. Musze z nią spędzić te ostatnie chwile. Nie mogę jej opuścić ,przecież ona jest na skraju załamania. Kocham ją, przysięgałem nie opuszczać jej aż do śmierci. Chłopaki mówili ,że trzeba jej załatwić operacje. Wtedy wyzdrowieje. Wtedy będzie znów moją, małą ,kruchą Tosią. Która rozmawia ze mną. Z tego co wiem odezwała się tylko wtedy ,tam na moście. Jak wróciliśmy znów się nie odzywała. Chcę znów usłyszeć jej głos ,więc załatwię jej tą operacje jak najszybciej...
CDN.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje ,że się podoba. Komentujcie i klikajcie ,że lubicie.
Buziaki Tośka!
  • awatar Turn me on. ♥: super.
  • awatar TośkaTosia: @Porszaczek;*: Właśnie biorę się za czytanie twojego roz. i jestem ciekawa :D
  • awatar Porszaczek;*: Grr jestem zbulwersowana :D jak dziś przeczytasz mój rozdział to sie kapniesz :P ale rozdział mi się baaaardzo podobał i ciesze się że Louis nie skoczył
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Na meczu Louis co 30 sekund pytał się który jest który. Myślałam ,że oszaleje.
- A ten to kto? -zapytał pokazują palcem na jadącego zawodnika.
- Rune Holta.- odparłam krótko.
- Aha ,a on jest od nas czy nie? -ja wykituje z nim. Palnęłam się w czoło.
- On jest od nas -odezwałam się zrezygnowana. Lou tylko się śmiał.
- Jak ja Cie kocham denerwować. -zaczął się ze mną nabijać.
W DOMU
Zmierzałam w stronę pokój. Nagle poczułam jak upadam na ziemię. Nie mogłam wstać byłam jak sparaliżowana. W końcu straciłam dostęp ze światem.
OCZAMI LOUISA
Zapomniałem oddać Tosi telefonu ,który zostawiła w moim aucie. Weszłam do jej domu. Było cicho ,za cicho. Wszedłem po schodach i ujrzałem leżącą Tosie. Sprawdziłem tętno. Żyła. Chwyciłem jej telefon i zadzwoniłem po pogotowie. Nie wiedziałem co zrobić ,chodziłem w te i we wte. Na szczęście karetka przyjechała szybko.
- Pan jest chłopakiem? -zapytał mężczyzna ,który na noszach włożył Tosię do karetki.
- Jestem mężem. -odparłem.
- Może pan pojechać karetką ,z nami.
W szpitalu kilka godzin później przywieźli Tosię. Chciałem z nią posiedzieć ,porozmawiać ,ale lekarz zawołał mnie przed sale.
- Proszę pana ,wykryliśmy ,że pana żona ma ...
OCZAMI TOSI
Louis wyszedł. Były wielkie szklane szyby ,przez które widziałam jak Lou rozmawiał z lekarzem. Zdziwiłam się kiedy Louis złapał się za głowę i popłynęły mu łzy. O co chodzi?! Co się stało ,chciałbym to wiedzieć. Po tym wszystkim Louis już nie wrócił do mojej sali.
- Proszę pana ,gdzie mój mąż? -zapytałam lekarza ,który wszedł do mojego pokoju.
- Wyszedł. -odparł oschle. - Pani Antonino ,te omdlenie nie było z przemęczenia. -spuścił głowę.
- Co się stało? Co mi jest? -zapytałam podnosząc się z łóżka.
- To rak. -serce mi zamarło. Wpatrywałam się w jeden punkt ,nie odezwałam się już ani jednym słowem. Kiedy przyszli chłopaki przynieśli mi kwiaty.
- Hej! Jak się czujesz? -zapytał Liam. Spojrzałam na niego. Próbował to ze mnie wydusić ,ale ja nie chciałam z nikim rozmawiać.
- Ej! Co jest?! -podniósł głos Harry. On zawsze musiał wszystko wiedzieć. Nie wiedziałam jak mam dalej żyć. W ogóle ile jeszcze mam czasu, Co się ze mną stanie. I gdzie do cholery był Louis!
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Dalej się nie odzywałam. Wyprowadziłam się z domu. Odcięłam od wszystkich znajomych i rodziny. Louis dalej się nie odzywał i może tak było lepiej bo i tak nie wiedziałam jak mam z nim rozmawiać. Wynajęłam małe mieszkanie ,tak na początek. Siedziałam w domu. Oglądałam "I że cie nie opuszczę". Płakałam i się śmiałam ,ale w serc i tak miałam żal i smutek. To moje gówniane uzależnienie doprowadziło mnie do tego! To ja sobie to zrobiłam. Byłam ubrana w sweter z flagą ,glany ,białe rajstopy koronkowe i dżinsowe szorty.
http://www.stylomierz.pl/style/crazygirl-moda-104463
Nagle zapukał koś do drzwi. Pewnie był to listonosz bo nikt inny nie znał mojego nowego adresu. Otworzyłam drzwi. Ujrzałam tam Liama i Harrego. Wpuściłam ich. Usiadłam na kanapie i skuliłam nogi i oparłam brodę o kalana.
- Tosiu -zaczął Liam -Musisz się kiedyś do nas odezwać. -widać było ,że on też to przeżywał. Popłynęła mi łza. -Przecież wiesz ,że przetrwamy to z tobą. Wyjdziesz z tego.
- Słyszysz ,Liam dobrze mówi. Pokonasz tą chorobę.-przytulił mnie. Było to miłe. Dobry z niego przyjaciel. Szkoda tylko ,że nie było tu jego najlepszego przyjaciela ,a mojego męża. Tęsknię za nim. Przytuliłam go jeszcze raz i nagle wybuchłam ,zaczęłam szlochać. Trzymałam to sobie i w końcu nie wytrzymałam.
- Nie płacz. Wiem ,że chcesz żeby on był tu z tobą ,ale on ...on się pogubił. Nie wie jak na to zareagować. Nie może się z tym pogodzić ,że -ściszył głos -Że może cie zabraknąć.
Dałam wygrać łzom. Odlepiłam się od niego i wytarłam twarz.
- Proszę powiedz coś. -Liam spojrzał w moje oczy błagająco. Tak bardzo chciałam powiedzieć mu ,że już więcej nie wytrzymam ,że chcę cofnąć czas i to ,że byli ,są i jeszcze przez jakiś czas będą najwspanialsi na świecie. Nigdy w życiu nie spotkałam kogoś z kim czułam się tak szczęśliwie. Wiele osób ma takie osoby ,a ja miałam ich aż pięć...
CDN.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kto się spodziewał takiej zmiany akcji? Wiem to trochę smutne i wyznam ,że będzie jeszcze trochę smutniej. Ale myślę ,że jest interesujące.
Tosia
  • awatar TośkaTosia: @Turn me on. ♥: Dzięki :D
  • awatar Turn me on. ♥: boski. super ta napięta atmosfera. oby tak dalej!
  • awatar TośkaTosia: @Porszaczek;*: Oj będzie dobrze ,Tosia przeżyje obiecuje ci to ,więc bierz się za rozdział bo ja już umieram z ciekawości :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

tosia606
 
roxy98
 
Wybrałaś ?
  • awatar Porszaczek;*: Nie jeszcze nie wiesz to nie takie proste bo wszystkim nie dogodze więc jutro już powinnam wybrać :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Oto blog mojej kumpeli :
http://nina666.pinger.pl/
Pisze opowiadanie o Falubazie
Coś tak jak ja tylko zamiast One Direction to jest drużyna Falubazu. Bohaterka Danielle to ja ,Laura to ona w realu na na imię Nina ,a Julia to nasza przyjaciółka o prawdziwym imieniu Blanka.
To dla niej bardzo ważne więc gdybyście komentowali/ły było by gites.
Buziaki Tośka!
 

 
1. Jaki jest Twój ulubiony film?
Hmm... Szkoła Uczuć
2. Jaka jest Twoja ulubiona piosenka?
Na tę chwilę to Carly Rae Jepsen - Call Me Maybe
Ale co jakiś czas zmieniam zdanie bo wiecie pojawiają się nowe
3. Jaka jest najgłupsza rzecz jaką w życiu zrobiłaś/eś?
Hmm... To ,że nie wiedziałam ,że jest przejście do parku maszyn i ,że nie powiedziałam kumpeli ,że mam ten cholerny długopis!
4. Czy jesteś zakochana/y?
Tak ,w kim to wystarczy przeczytać moje "o mnie". <błahahaha>
5. Co jest dla Ciebie w życiu najważniejsze?
Żużel i przyjaźń.
6. Jaka jest Twoja ulubiona książka?
"Kumpelki ,randki i tajemniczy nieznajomy" Polecam bardzo fajna ^.^
7. Czy masz jakiś pseudonim? Jaki?
Dudek ,Dudi ,Duduś <ze względu na moją faze na Patryka> ,Zielonka <ze względu na nazwisko>
8. Jakie jest Twoje marzenie?
No oczywiście ,żeby ożenić się z Dudkiem <mam na tym punkcie świra> no i żeby pojechać na koncert One Direction.
9. Masz jakieś zwierze?
Miałam psa ,ale zdechł Mam kota i będę od wakacji mieć psa maltańczyka miniaturkę.
10. Czego najbardziej nie lubisz w swoim wyglądzie?
Ymmm... Myślę ,że mogła bym być większa.
11. Co najbardziej lubisz jeść?
Pizze
12. Masz rodzeństwo?
Nie ,ale chciała bym mieć starszego brata. Już na to niestety za późno ;D
13. Jaki jest twój ulubiony gatunek muzyczny?
Reggae i Pop.
14. Lubisz żelki?
Kocham ♥
15. Ulubiony sport?
Żużel ,ale jeśli chodzi o taki który sama uprawiam to uni hokej <hokej taki nie na lodzie> , jazda na łyżwach i na nartach.
16. Słońce czy deszcz?
Znaczy lubię słońce ,ale nie za mocne bo mam uczulenie i lubię też deszcze ,ale jak jest ciepło.
17. Wakacje czy ferie?
Wakacje <3
18. Ulubiony kolor?
Zielony i Niebieski.
19. Lubisz motocykle?
Oczywiście. Ale na nich nie jeżdżę.
20. Do której godziny śpisz w weekendy?
Do max.9 Jestem "rannym ptaszkiem" od dziecka tak wstaje i zawsze tak było.
21. Możesz zabrać 3 rzeczy na bezludną wyspe, co to będzie ?
No więc odpowiedź jest prosta. Dudusia ,komputer wyposażony w internet i dobrą muzykę. A mając na myśli dobrą muzykę to myślę ,żeby wziąć ze sobą 1D.
To już koniec. Rozdział prawdopodobnie będzie jutro.
Buziaki Tośka!
 

 
Wyjeżdżaliśmy już. Złapałam walizkę ,ale Louis mi ją odebrał. Wyjechaliśmy z domu. Byłam ubrana w dżinsy z podwiniętymi nogawkami ,szary luźny sweter i cieliste szpilki.
http://www.stylomierz.pl/style/casual-moda-104517
Harry prowadził ,a Roz siedziała na przodzie razem z nim na miejscu pasażera. Ja i Lou usiedliśmy sobie z tyłu. Położyłam głowę na jego polana ,a on zaczął układać moje włosy.
- Lou? - powiedziałam jak małe dziecko.
- Czego chcesz tygrysku? -dobrze wiedział ,że zamierzam go o coś poprosić.
- Pojedziemy na mec -udawałam małą dziewczynkę która prosi o cukierka. Przewrócił oczami i pocałował mnie namiętnie.
- A to nie wystarczy? -zapytał. Pokręciłam głową. -Ty mnie kiedyś wykończysz Tosiu. -powiedział dotykając lekko mojego policzka.
- To znaczy ,że się zgadzasz.- bardziej oznajmiłam niż zapytałam. Pokiwał głową.
W DOMU
Tomo przyszedł do mnie do domu. Powiedział ,że "nie lubi sam spać". Oczywiście mu nie uwierzyłam bo wiedziałam do czego zmierzał ,ale pozwoliłam mu przenocować.
- Misiu ,skoro się zgodziłeś pojechać na mecz to teraz trzeba kupić bilety. Idziemy? -zapytałam ciągnąc go do wyjścia.
- Dobra tylko ubiorę buty. - pojechaliśmy do centrum handlowego i w sklepie kibica nabyliśmy bilety. Louis powiedział ,że jak ma iść już na ten mecz to tylko jak będzie wszystko dokładnie widział ,więc kupił bilety w sektorze VIP.
http://www.falubaz.com/var/falubaz/storage/images/media/images/donewsow/obrazki-do-newsow/mapkastadionu2012/74723-1-pol-PL/mapkastadionu2012.jpg
W domu opowiadałam mu całą historię każdego zawodnika z osobna.
- Dobra kochanie ,wiem ,że ten Patryk ci się podoba ,ale już przestań o nim marudzić. -powiedział podpierając głowę łokciem. Usiadłam obok niego i pocałowałam go.
- Przecież wiesz ,że tylko ciebie kocham. -wyszeptałam.
- Wiem. -mrugnął do mnie. Poszliśmy do mojego pokoju...
Rano kiedy wstałam zrobiłam śniadanie i usiadłam przed telewizorem oglądając kreskówki. Na górze słyszałam szczekanie Chacziego. Pobiegłam na górę i zobaczyłam jak Boo Bear rozsypywał po moim łóżku płatki róż. W około łóżka leżały zapalone świeczki ,a okna były zasłonięte by było ciemno.
http://chce.to/content/sweet.dreams/big.396987.BA2501E2-1504-4EB2-BEC2-6F0945D5354F.jpg
- Cicho Chaczi. -szeptał Louis.
- Yhym. -zakaszlałam żeby mnie zauważył. Spojrzał w moją stronę uśmiechnął się łobuzersko i wziął na ręce. Rzucił na łóżko. Wygonił Chacziego z pokoju i zamknął drzwi. Zaśmiałam się.
- No hej -powiedział uśmiechając się szeroko. Położył się na mnie i zaczął całować po szyi.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oto kolejny rozdział. Opowiem wam co wyprawialiśmy na meczu. To był dziwny dzień. Stanęliśmy w kolejce ,żeby facet sprawdził nasze bilety i nas wpuścił. Przede mną szła w kolejce moja koleżanka. Gościu ją wpuścił. A ja za nią szłam to gościu mi powiedział "To nie ten sektor. Pani pójdzie z drugiej strony." Wszyscy mieliśmy ten sam sektor. Gościu wpuścił moją koleżankę a mnie ,moją jeszcze jedną koleżankę i kolegę już nie. Musieliśmy iść na około stadionu weszliśmy do kolejnego faceta który sprawdzał bilety i przedarł nam je (tak się robi żeby było wiadomo ,że był sprawdzony). Powiedział nam ,że tu też nie wejdziemy na nasz sektor. W końcu jeden facet z ochrony ulitował się nad nami i przeprowadził nas do dobrego wejścia. Na reszcie weszliśmy na nasz sektor. W połowie meczu skapliśmy się ,że usiedliśmy w złym sektorze ,ale już się nie przesiadaliśmy. Za mną dosłownie siedział chłopak o rok ode mnie starszy ,który chodzi ze mną do szkoły. Myślałam ,że to już koniec pecha ,ale nie. Zaczął lać deszcz. Wszyscy schowali się pod murki i wg ,a ja uparta siedziałam na deszczu i dzisiaj jestem chora tak ,że masakra. Do tego moja koleżanka (to było już po meczu) powiedziała mi że było przejście do parku maszyn (tam siedzą wszyscy żużlowcy). Ona wiedziała ,że ja chcę iść tam po autograf i zdjęcie sobie zrobić z Patrykiem Dudkiem. Ona myślała ,że nie mamy długopisu i nic mi i tym nie powiedziała. A ja miałam ten cholerny długopis w torebce! No ,ale są też plusy "Wygrali"! Może jeszcze za dwa tygodnie pojadę z tatą bo przyjeżdża na weekend (moi rodzice się rozwiedli). Wybłagam go żeby mnie zabrał i wtedy może pójdę w końcu do tego parku maszyn. No to wszystko. A właśnie ktoś mnie znalazł? A w ogóle ktoś oglądał?Odpowiadajcie w komentarzach.
Buziaki Tośka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Nie napisze go bo właśnie wyjeżdżam i nie zdążę ,ale będę pisać coś na kartce w samochodzie w drodze na mecz i przepiszę to jutro. Naprawdę przepraszam ,ale muszę się jeszcze pouczyć bo mam jutro dwa sprawdziany i zaraz się szykuję. Bo będziemy jeszcze łazić po Fokusie.
Buziaki Tośka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Spałam sobie. Louis cały czas mnie miział po plecach. Wiedziałam czego chce ,ale ma przykład Rozalie i Harrego. Oni może są gotowi na dziecko ,ale ja nie. Niedawno jeszcze byłam dzieckiem. On sam nie chce dorastać. Nigdy nie zrozumiem facetów.
- Lou daj mi spać. -powiedziałam przytulając się do niego.
- Plose. -powiedział głosem małego dziecka i chyba zrobił oczy kota ze Shreka. Było ciemno ,mało widziałam.
- Nie. -powiedziałam ,a on zaczął mnie całować po szyi. -Lou! -krzyknęłam szeptem. Nie przestawał. Odetchnęłam głęboko.
- Louis ,już i tak ostatnio Harry i Roz nas słyszeli. -zatrzymał się na chwilę.
- No to co. -powiedział i uśmiechnął się łobuzersko. No cóż musiałam się zgodzić.
RANO
Obudziłam się ,nie otwierałam oczu. Chciałam poczochrać włosy Louisa ,ale go tam nie było. Wstałam ubrałam na siebie cielista sukienkę ,brązowe leginsy/getry (jak kto woli) i wysokie jasno brązowe buty.
http://www.stylomierz.pl/style/honey-celebrities-101129
Zeszłam na dół. Myślałam ,że Marchewa jest w kuchni i może je śniadanie ,ale go ta nie było. Usiadłam smutnie przy stole. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem i smętnie zaczęłam je konsumować. Do domu nagle wbiegł Louis. Stanął jak wryty kiedy mnie zobaczył. Jakby zobaczył ducha. Chował coś za sobą.
- Cześć słońce -powiedział idą w moją stronę ,szedł bokiem żebym nie zobaczyła co tam ukrywa. Schylił się bliżej mnie i pocałował. Po czym wręczył bukiet białych róż ,które chował za sobą.
- Oj dziękuje ci misiu. Pamiętałeś ,że lubię białe. -powiedziałam przytulając go. Włożyłam MEGA bukiet do MEGA wazonu ,a raczej wiaderka. Po południu wybraliśmy się na spacer po plaży. Było tam dużo ,samotnych dziewczyn. Była też jedna ,płakała. Siedziała na piasku i rzucała kamykami do wody. Podbiegłam do niej zostawiając Louisa w tyle. Usiadłam obok niej ,a ona się obruszyła.
- Cześć. Wszystko okey? -zapytałam po angielsku bo nie potrafiłam mówić w języku jaki tam panował.
- Chyba. -powiedziała. Otarłam jej łzy z twarzy. Nagle do nas przysiadł się mój mąż.
- Po wiedz o co chodzi? Czasem ,żeby nam ulżyło trzeba się komuś wygadać. -oznajmiłam. Chciałam pomóc tej dziewczynie. Wydawała się sympatyczna. Była tam gdzieś w moim wieku. Miała czerwone włosy ,smukłą twarz i wielkie zielone oczy.
http://4.bp.blogspot.com/-tte7NVCbXh8/TaL8SUuzskI/AAAAAAAAAfA/aqU08nbGal0/s1600/download+%25286%2529.jpg
Opowiedziała ,że podoba jej się pewien chłopak ,ale on cały czas kiedy jest blisko niej przebywa z jakąś lafiryndą i to za każdym razem z inną. Po jakimś czasie dowiedziałam się także ,że nazywa się Stefanie ,a ten chłopak Nick.
- Wiesz co ,nie zdam cie za bardzo ,ale chcę ci pomóc. Sama przeżywałam nie dawno trudne chwile. To gdzie on mieszka? -zapytałam prosto z mostu. Dziewczyna się zawahała.
- Tutaj. -Stefanie wskazała domek jakieś 100 metrów dalej. Ooo ... dom na plaży nieźle się chłopak urządził. Ruszyłam w stronę domu.
- Tosiu! Co ty wyrabiasz?!-krzyknął za mną Louis.
- Cicho bądź. Sam się godziłeś wychodzić za wariatkę to teraz nie narzekaj!- krzyknęłam żeby usłyszał. Stefanie mnie dogoniła i szła ze mną ,ale schowała się za moimi plecami. Zapukałam grzecznie i cicho do drzwi ,a potem walnęłam pięściom w nie. Chłopak otworzył drzwi. Miał brązowe włosy ,bardzo rzucające się w oczy niebieskie tęczówki.
http://pu.i.wp.pl/k,NDQyODQ5NDcsNDU2MTAxMTQ=,f,.kjmn.jpg
- Tak, słucham panią? -zapytał stając w drzwiach jak zwykły podrywacz.
- No hej -zaczęłam - Mówię od razu. To jest Stefanie -dziewczyna wyjrzała zza mojego ramienia i pomachała po czym szybko się schowała- Podobasz jej się. Co ty na to? -zapytałam z uśmieszkiem. Chłopak wydawał się trochę zmieszany. Podrapał się po głowie po czym otworzył usta żeby coś powiedzieć ,ale Stefanie uciekła.
- Stefanie! -zawołałam. Chłopak wybiegł z domu za nią. Złapał za rękę i pocałował namiętnie. To było takie słodkie.
#
- To o co chodziło temu chłopakowi? Czemu ją pocałował? -zapytała zdziwiona córka.
- Bo ją kochał.-sprostowałam krótko.
#
Kiedy porozmawiali sobie Stefanie przyszła do mnie.
- Dziękuje -powiedziała i przytuliła się do mnie i do Louisa. Louis zza jej ramienia uśmiechnął się do mnie w geście "Dobra robota".
- Gdyby nie ty to dalej bym tam siedziała i użalała się nad sobą. -powiedziała.
- Oj nie przesadzaj -zarumieniłam się - No mów! O co w tym wszystkim chodzi?- zapytałam chwytając ją za ramię z podekscytowaniem. Powiedziała ,że on od dawna był w niej zakochany tylko ,że bał się powiedzieć. A te wszystkie laski ,które się w około niego kręciły to były tylko po to żeby ona była zazdrosna. Ohh..jak ja uwielbiam takie Happy Endy. Dziewczyna pożegnała się i pobiegła do Nicka. A ja...ja wróciłam do domu niesiona na rękach.
- To było wielkie. -powiedział Louis. -Pomogłaś jej ,tak po prostu. Kochanie szkoda ,że nie ma takich ludzi jak ty więcej na świcie. -pocałował go w usta żeby w końcu przestał ględzić.
- Mój ulubiony sposób uciszania -powiedział po czym zaśmialiśmy się razem...
CDN.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
W końcu dostałam weny i coś z sensem napisałam. Mam nadzieje ,że się podoba. Jeśli tak to wiecie co robić :
- Kom.
- Lubie to!
Aha no i tak możliwe ,że napisze coś jutro po południu lub rano lub wcale nic nie napisze. Zależy czy mnie wena weźmie. Jak już się chwaliłam jadę jutro na mecz ,ale chyba się wyrobie bo jest dopiero o 19:30 ,ale jeszcze dojazd i w ogóle ogarnięcie się to też trochę wcześniej muszę wyjechać. Jak ktoś chce niech ogląda na TVP Sport o 19:30. Może mnie zobaczycie. Będę siedzieć przy samym starcie
Buziaki Tośka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zastanawiałam się jak to dalej będzie. Liam mi kiedyś wspominał ,że Louis chce zostać tatą. Chyba mu się nie spieszy? Mam taką nadzieje. Siedziałam w salonie i oglądałam tv. Leciał mecz żużlowy mojej ukochanej drużyny. Było mnie słychać w całym domu.
- Osz ty dzidzie! Duduś podjedź go, no podjedź! -darłam się. Był wieczór ,ale wszyscy byli w swoich pokojach. Nagle zbiegł Louis sprawdzić co robię.
- Tygrysie co ty tu wyprawiasz? Wszędzie cie słychać. - nie odlepiałam oczu od telewizora.
- Cicho! Dudek go wyprzedza. No jedź ,kochanie ,jedź! -śledziłam uważnie jazdę zawodników. Przysiadł się do mnie Louis i próbował wychwycić który jest który.
- Tosiu ,który to ten z twojej drużyny? -zapytał.
- Ten w niebieskim i czerwonym kasku. -powiedziałam tańcząc labado (w tym klubie żużlowym kibice tańczą labado i śpiewają "Tańczymy labado ,labado ,labado. Tańczymy labado małego walczyka. Tańczą go kibice ,kibice ,kibice tańczą go kibice Falubaz wygra mecz). Louis tarzał się po kanapie ze śmiechu.
- No dawaj! Tańcz ze mną. -nakazałam.
- Dobra. -wstał i naśladował moje kroki.
- Hej ,hej Falubaz! -krzyczeliśmy razem. Okazało się ,że wygraliśmy! Byłam tak wniebowzięta ,że zaczęłam tańczyć na stole i śpiewać przyśpiewki.
- Gaz na całego!
I walczyć do upadłego!
Punkty zdobywać!
Falubaz musi wygrywać!
Kiedy o 2 w nocy skończyłam się wydurniać położyłam się spać. Louis położył się obok mnie.
- Moja mała wariatka. -zaśmiał się.
- Mój duży świrus. -odpowiedziałam i pocałowałam go. Wtulona w niego zasnęłam. Rano obudziło mnie pukanie do drzwi.
- Prosz! -krzyknęłam.
- Hej ,Tosiu. -powiedziała Rozalie. Była w ciąży. Wyglądała tak słodko.
#
- A jak się nazywa te dziecko? -zapytała moja córka.
- Wytłumaczę ci wszystko w swoim czasie.
#
Pogładziłam jej brzuch. Zastanawiałam się nad tym jakie będzie. Czy będą zgraną rodziną ,ale to było pewne. Harry i Rozalie się kochali ,jeszcze do tego ich miłość miało połączyć maleństwo.
- Jak tam się czujesz? -zapytałam ja z troską.
- Całkiem dobrze. -powiedziała spoglądając na brzuch.
- Jesteście tacy słodcy. -powiedziałam. - Chłopiec czy dziewczynka?
- Jeszcze nic nie wiadomo -powiedziała ruszając zabawnie brwiami...
CDN.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oto wyczekiwany przez niektórych rozdział. Jest tam trochę o tym jak często kibicuje. Aha no i tak w niedziel nie będzie rozdziału bo jadę na mecz chyba że rano. W końcu się doczekałam. Jadę do mojego narzeczonego Ach starczy tego marzenia... Jeśli się podoba piszcie kom. i klikajcie "Lubię to!".
Buziaki Tośka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
No więc właśnie za chwile wyjeżdżam i nie wiem czy będzie kolejny rozdział ponieważ mam tam słaby zasięg (mam internet z t-mobile). Jeśli nie napisze dzisiaj to będzie jutro już na sto procent.
Buziaki Tośka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

:)

Bardzo wam dziękuje za 1 000 wejść ,15 znajomych i 20 obserwatorów. Mam nadziej ,że ta liczba się zmieni. Jeszcze raz "Dzięki".
P.s. Kolejny rozdział będzie jutro.
Buziaki Tośka!