• Wpisów:97
  • Średnio co: 25 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 15:53
  • Licznik odwiedzin:33 684 / 2454 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
tosia606
 
roxy98
 
Kiedy rozdział następny? Nie wytrzymam
 

 
Kiedy ubłagałyśmy Harrego i Louisa ,żeby nam powiedzieli gdzie jedziemy okazało się ,że nasza podróż poślubna odbędzie się w Indonezji na Bali.
- Louis ,ale ja nie mam żadnych swoich rzeczy. -powiedziałam.
- Masz ,spakowałem cię. -uśmiechnął się. Zastanawiałam się czy Roz wiedziała o tym całym ślubie. Zerknęłam na rękę Louisa. Nie wiem dlaczego ,ale chciałam sprawdzić czy dalej obrączka jest na jego palcu. Była tam ,dotknęłam jej delikatnie ,a wtedy Louis poczuł mój dotyk i pocałował mnie.
- Już nigdy cię nie opuszczę ,nie bój się. -oznajmił. Te słowa były takie piękne ,takie ...takie magiczne. Oparłam swoją głowę o jego ramię i zamknęłam oczy. Marzyłam już tylko o takim szczęściu do końca życia.
NA BALI
Na miejscu Harry i Louis wzięli nas na ramiona i wnieśli przez próg domku z słomianym dachem. Tuż przy domku był duży basek do którego 5 minut temu wrzucił mnie Harry. Wyszłam cała mokra.
- Dorwę cie! -powiedziałam ściągając przemoczone spodenki (miałam pod spodem strój kąpielowy). Razem z Rozalie zaczęłyśmy go gonić ,ale zwiał nam do ogrodu ,który wyglądał całkiem jak Afrykańska puszcza. Po południu zorganizowaliśmy sobie karaoke. Na początek Louis zaśpiewał Moments ,a Harry Stole My Heart. Następna byłam ja. Podjęłam się zaśpiewanie piosenki reggae. Marika - Moje Serce. Kiedy już skończyłam zaczęli bić brawo. Ukłoniłam się i rzuciłam w ramiona Louisa.
- Nie wiedziałem ,że jesteś taka dobra. -oznajmił. Machnęłam ręką.
- Nie przesadzaj. -odrzekłam. Teraz miała śpiewać Roz. Przywołała mnie do siebie. Powiedziała na ucho co będziemy śpiewać. Zaczęłam się śmiać jak wariatka ,ale szybko się opanowałam i przystąpiłam do śpiewania razem z Rozalie. Śpiewałyśmy piosenkę "Jesteś szalona". Wydurniałyśmy się podczas jej śpiewania. Chłopaki nie łapali na tyle język Polski ,żeby zrozumieć tekst tej piosenki. Wpatrywali się w nas próbując zrozumieć z czego mamy taki ubaw ,ale im to nie wyszło. Pod koniec dnia ,a raczej o 3 nad ranem w końcu położyłam się spać. Wtulona w tors Louisa próbowałam zasnąć ,ale byłam podekscytowana przeżytym dniem.
- To były moje najlepsze dwa dni w życiu. -powiedział bawiąc się moimi włosami.
- Moje też. Kocham Cie. -odrzekłam. Po czym jeszcze mocniej mnie przytulił. Rozmawialiśmy jeszcze chwile po czym zasnęłam.
Rano obudził mnie zapach perfum. Otworzyłam oczy i spostrzegłam Rozalie przy mojej walizce. Była tam też kupka cuchów ,ale nie moich.
- Roz ,co ty najlepszego wyprawiasz? -zapytałam ziewając.
- Szukam coś dla ciebie. -odwróciła się do mnie ,uśmiechnęła i znów wróciła do swojego zajęcia. Wstałam ,ale znów wskoczyłam pod kołdrę bo miałam na sobie samą bieliznę. Chyba każdy się domyśla co się działo poprzedniej nocy.
- Spoko nie krępuj się. -całkiem jakby czytała w moich myślach.
- Z kąt wiesz? -zapytałam trochę zawstydzona.
- Było was w nocy słychać. Mieliśmy niezły ubaw z Harrym. -odparła śmiejąc się. Zrobiłam niewinną minkę ,co jeszcze bardziej ją rozśmieszyło.
- Ale po co ty szukasz tych ubrań przecież potrafię się ubrać jak człowiek.- odparłam.
- Szukam czegoś dziewczęcego i urokliwego. -powiedziała podając mi różowiutką sukienkę ledwo zakrywającą to i owo.
- O nie! Nie założę tego. -opierałam się. Złapałam długą niebieską spódnicę ,która sięgała za kostki i białą ,sweterkową bluzkę. Poleciałam do łazienki się przebrać.
http://www.stylomierz.pl/style/casual-moda-104297
Do drzwi zaczął się dobijać Harry mówiąc ,że musi wejść.
- Zaraz! Kobieta też potrzebuje prywatności! -krzyknęłam żeby usłyszał.
- Ale ja muszę! -zawołał po czym wyszłam już wyszykowana. Wbiegł jak poparzony i zamknął za sobą drzwi. Oj ten Harry i jego mały pęcherz. Skierowałam się do kuchni żeby zrobić sobie śniadanie. Przy stole siedział Louis czytając gazetę.
- Cześć misiu. -pocałował mnie w policzek.
- Hej Lou. -odparłam spoglądając na gazetę. Podał mi ją. Pisało tam coś o naszym ślubie. "Blondynki zawróciły w głowach One Direction" przeczytałam.
#
- Mamo ,no i co było dalej? Co tam było napisane?
- Było napisane ,że najzwyczajniej twój tata znalazł miłość...
#
- Zawróciłaś mi w głowie -powiedział Louis. Pocałowałam go.
- Może się wybierzemy na plaże? -powiedział schodzący Harry obejmujący Rozalie.
- To ruszajmy! -Louis złapał mnie za rękę i poszliśmy. Chłopaki ścigali się w wodzie ,który szybciej dopłynie w dane miejsce. Rozalie leżała wyciągnięta na leżaku i opalała się ,a ja siedziałam po turecku pod parasolem ze względu na uczulenie na słońce (jest takie coś ,nawet w realu mam takie coś) i czytałam książkę...
CDN.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
To co pisałam na razie było to takie jakby coś ,ze opowiadałam po latach o swoim życiu ,ale spokojnie jeszcze nie kończę opowiadania ,tylko już zaplanowałam zakończenie. Jak się podoba komentujcie i klikajcie "Lubie to!"
Buziaki Tośka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Leżałam w łóżku ,była niedziela. Jedyny dzień w który miałam spokój od treningów i od szkoły. Nie wynurzając się spod kołdry słyszałam ,że ktoś wchodzi przed okno. Louis. Była jeszcze w piżamie ,którą była koszula Liama ,którą mi zapożyczył
- Louis ,drzwiami łatwiej. -oznajmiłam.
- Hej ,tygrysku. -usłyszałam głos ,nie był to jednak głos Louisa. Wstałam i popatrzałam na niego.
- Jack ,co ty tu robisz?! - zapytałam zdezoriętowana.
- Przyszedłem do ciebie. - pocałował mnie w policzek ,a ja nadal stałam jak wryta. Ocknęłam się ,ale wolałam to pozostawić bez komentarza.
- No dobrze ,to mogę wiedzieć chociaż po co ty tu jesteś? -złapałam go za nadgarstek i przyciągnęłam bliżej. W tamtej chili oglądał mój wcale nie dziewczęcy pokój. -Jack! Skup się!
- Chłopaki mnie przysłali. -oznajmił krótko. -Ale nic więcej nie mogę powiedzieć. -udawał ,że zamyka usta na klucz.
- Osz ja im dam ,nachodzić mnie nad razem. -krzyknęłam łapiąc telefon i wybierając numer Zayna.
- Praktycznie ,to jest już 13. -zaśmiał się.
- Halo -usłyszałam głos.
- Zayn , powiesz mi po co przysłaliście Jacka do mnie? -powiedziałam z nutka nadziei ,że coś mi powie. Ale on zaczął się śmiać.
- Powiem ci tylko to ,że coś się szykuje. Coś co zapamiętasz na całe życie. -oznajmił i się rozłączył. O co tu chodziło. Zamierzali mnie zostawić? Wyjechać i nigdy nie wrócić ,a Jack miał, miał tylko zwrócić moją uwagę podczas kiedy oni będą się pakować. Musiałam do nich szybko pójść ,chwyciła jakąś sukienkę która leżała na fotelu (była to sukienka którą przyniósł ze sobą tego samego dnia Jack tylko nie wiem po co. Była bardzo strojna ,baletowa ,biała). Wybiegłam z domu ,moje włosy były poczochrane ,bo nie zdążyłam ich jeszcze wyczesać po spaniu. "Wleciałam" do domu chłopaków ,nie było w nim nikogo. Dzwonił do mnie Jack.
- Tak? -odebrałam.
- Tosiu ,oni czekają na ciebie nad rzeką ,tam gdzie kiedyś chodziłaś. -powiedział wesoło i rozłączył się. Biegłam jak najszybciej się dało. Dlaczego oni tam byli ,przecież to miejsce znałam tylko ja ,Harry i Rozalie. Kiedy byłam już na miejscu ,zobaczyłam :Nathaniela (którego bardzo dawno nie widziałam) ,Mamę ,tatę , rodziców Louisa , One Direction , Jack , Harriet , Diana , Tom , David , Caroline i Rozalie ,która stała w pięknej białej sukni. Było też dużo osób których wcale nie znałam. Tamto miejsce było przystrojone. Było mnóstwo białych krzeseł ,ale 4 najważniejsze rzucały się w oczy. Roz podbiegła do mnie bo tylko ona mnie zauważyła. Była pęknie umalowana i miała prześliczną fryzurę ,spięty kok ,nie to co ja rozczochrana.
- Cieszysz się? -zapytała.
- No oczywiście. Wiedziałam ,że będziecie na dobre i na złe razem. -powiedziałam.
- Ale z własnego szczęścia to już się nie cieszysz. -powiedziała przytulając mnie.
- Zaraz co? -dopiero w tamtym momencie mnie oświeciło. Były tam 4 krzesła ,bo to był ....To mój ślub! O matko!
- Idź do niego. Czeka na ciebie. - Poszłam szukać Louisa. Było to ciężkie bo było tam pełno fotografów i mnóstwo kamer.
- Jak się czujesz z tym ,że wychodzisz za mąż za Louisa Tomlinsona? -stanęła mi na drodze jakaś kobieta.
- Wspaniale. -odrzekłam krótko. Popchnęłam ją na kamerzystę i przecisnęłam się do Louisa ,który miał na około sobie ochroniarzy. Przepuścili mnie do mnie i od razu rzuciła mu się na szyję.
- Kocham Cie -wykrzyczał żeby każdy go usłyszał...
Ceremonia była wspaniała. Kiedy Louis mówił przysięgę czułam się ...nie da się tego opisać. To było jak magia ,takie ciepłe i miłe uczucie.
- Ja Louis Tomlinson biorę sobie Ciebie Antonino Zielińska za żonę i ślubuję Ci miłość ,wierność i uczciwość małżeńską oraz ,że Cie nie opuszczę aż do śmierci. -włożył mi obrączkę - Antonino przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności , w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. -łzy popłynęły mi po policzku. Ksiądz zwrócił się do mnie.
- Ja Antonina Zielińska biorę Ciebie Louisie Tomlinsonie za męża i ślubuję Ci miłość ,wierność i uczciwość małżeńską oraz ,że Cie nie opuszczę aż do śmierci. -założyłam mu obrączkę. -Louisie przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności ,w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. -Ksiądz pozwolił nam się pocałować. Louis przysunął mnie do siebie i namiętnie pocałował. Słyszałam jak goście biją brawa. Teraz przyszedł czas na Rozalie i Harrego...Kiedy oni się w końcu pocałowali chciałam podejść i uściskać mocno Roz i Harrego ,ale dałam im nacieszyć się sobą. Goście ,nam gratulowali ,najdziwniej się czułam kiedy gratulował mi mój ojciec.
- Mam nadzieje ,że nie popełniłaś tego samego błędu co ja. -powiedział oschle. Myślałam ,że go rozszarpie ,lecz opanowałam się i udawałam ,że tego nie słyszałam. Kiedy wesele się skończyło razem z Rozalie ,Harrym i Louisem pojechaliśmy w tajemnicze miejsce.
- Roz ,wiesz gdzie oni nas zabierają? -wyszeptałam jej do ucha.
- Nie mam pojęcia ,Tosiu ,nie mam pojęcia. -powiedziała troche głośniej...
CDN.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział nad którym siedziałam dość długo. Mam nadzieje ,że się podoba i nikogo nie zawiodłam. Jak się podoba to jak zawsze klikajcie "Lubie to!" i komentujcie.
Buziaki Tośka!
  • awatar TośkaTosia: @Turn me on. ♥: Okay :D
  • awatar Turn me on. ♥: super! tyle że ja mam trochę mało rozdziałów "na koncie", więc napiszę coś jeszcze co się działo przed ślubem, ok? ty możesz pisać dalej, jeśli chcesz. ;3
  • awatar TośkaTosia: @Porszaczek;*: Dzięki :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
# Do tego rozdziału polecam piosenkę "Marika -Siła ognia"#
Następnego dnia rano było nawet spokojnie. Niestety była sobota. A dlaczego "niestety" ponieważ miałam dzisiaj próbę do przedstawienia "Jezioro Łabędzie". Oczywiście od zawsze w sztuce baletowej bierze dość dużo osób więc Caroline stwierdziła ,że młodsze grupy też wezmą udział. Tego dnia miała wybrać ,kto dostanie główne role. Trzymałam kciuki za Harriet ostatnio bardzo dużo trenuje i daje z siebie wszystko. Nie koniecznie to musiały być pary takie jakie były ustanowione np. Diana była w parze z Tomem ,ale mogła też wystąpić z Jackiem. Tu liczyło się kto najlepiej sobie radzi z całej naszej grupy. Wzięłam torbę z rzeczami na próbę. Byłam wtedy ubrana w dżinsowe szorty których wcale nie było widać spod długiej czerwonej koszulki z królikiem Bugsem.
http://www.stylomierz.pl/style/na-latoo-xd-bluzki-lans-modelki-104495
Doszłam pod dom Jacka. On od razu wyszedł z domu i łapiąc mnie za rękę ucałował w policzek.
- Cześć tygrysku! -zawołał z łobuzerskim uśmieszkiem. Jak nigdy miał na sobie czarne nerdy ,czarna koszulkę ,rurki wiszące w kroku i fullcap.
http://besty.pl/1150434
- Hej. Musisz się postarać ,żeby dostać główną role co? -uśmiechnęłam się porywczo.
- No ,bo inaczej nie będę mógł tańczyć u twego boku. -rozczochrał mi włosy.
- Znowu to robisz! -powiedziałam z oburzeniem.
- Co?! -zapytał zatroskany.
- Mącisz mi w głowie. -powiedziałam kładąc rękę na jego sercu. Ten schylił się (był ode mnie sporo wyższy) chciał już pocałować ,ale moja ręka stanęła mu na drodze.
- Nie tak blisko ,adonisie. -uniosłam kąciki ust.
- Przepraszam - udawał zawstydzonego. Nagle z tyłu usłyszałam czyjeś sapanie. Obejrzałam się była to Roz ,próbowała nas dogonić.
- Siemka ,Rozalie! -powiedziałam kiedy w końcu do nas dobiegła.
- Hej ,jak tam? -zapytała. Ostatnio Harry jej się oświadczył. Tak bardzo się cieszę z ich szczęścia. Harry w końcu znalazł dziewczynę ,która jest tą jedyną. Ciekawa jestem kiedy będzie ślub! Wyobrażam to sobie Harry stoi przy ślubnym kobiercu ,Rozalie idzie do niego w pięknej ,jedwabnej ,ciągnącą się ze 4 metry za nią suknią. Louis jest świadkiem. Zakładają sobie obrączki ,ja ryczę ,chłopaki biją brawa. Nagle się całują ...Tosia za dużo Zmierzchu się naoglądałaś ,opanuj się!
- Jakoś dobrze. -powiedział Jack kiedy spostrzegł ,że o czymś myślę i jestem niedostępna.
- Jestem Jack. -przedstawił się i podał rękę w stronę Roz.
- Jestem Rozalie. Przyjaciółka Tosi a ty? -zapytała unosząc brwi tu górze.
- Przyjaciel i partner baletowy. -powiedział kłaniając się. Nie chciał wypuścić mojej ręki z uścisku.
- A ty gdzie się wybierasz? -zapytałam ją.
- Do Harrego. -w jej oczach pojawiła się iskra szczęścia.
- Czekamy na ślub. Jeszcze tylko dwa lata. -powiedziałam chichocząc. Oczywiście ślub można było wziąć po ukończeniu 18 roku życia.
- Cooo? To my czekamy na twój i Louisa. Najwyższa pora. -powiedziała rozkładając ręce...
W operze przebrani już w stroje czekaliśmy aż Caroline ogłosi długo wyczekiwany "werdykt". Harriet podeszła do mnie ,złapała mnie za rękę w geście "wierze w ciebie ,mam nadzieje ,że dostaniesz tą role".
- No więc ,role główną dostaną ....-głucha cisza zamknęłam oczy. - ...Antonina -serce mi zamarło. Co ,ja?! Diana podbiegła i wyszeptała mi na ucho:
- Mam nadzieje ,że zatańczysz z Jackiem. Psujecie do sobie. -po raz kolejny pokazałam jej pierścionek na moim palcu ,czemu wszyscy o tym zapominali. Jestem zajęta!
- Tosia zatańczy z ...-Nie Jack! Nie Jack! Nie Jack!- Z Jackiem. -kur**! Zrobiła to specjalnie. Nie chciałam żeby się do mnie przywalał ,chodź był taki słodki.
- Oł je ,oł je! -Jack zaczął swój taniec szczęścia, było to potrząsanie biodrami w prawo i w lewo. Troche podobne do tańca hawajskiego ,ale wersja Jacka była bardziej dynamiczna. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem...
CDN.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Podoba się ? Tak? To komentujcie i klikajcie "Lubię to!" ,a ja spadam. Oglądać "Pamiętniki Wampirów"!
Buziaki Tośka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Siedziałam w domu ,sama. Zajadałam lody orzechowe i zastanawiałam w co to się dziś ubrać. Po długich zastanowieniach stwierdziłam ,że ubiorę nowe buty ,od Liama i czerwoną sukienkę.
http://www.topshop.com/webapp/wcs/stores/servlet/ProductDisplay?beginIndex=0&;viewAllFlag=&catalogId=33057&storeId=12556&productId=5706030&langId=-1&sort_field=Relevance&categoryId=208542&parent_categoryId=208492&pageSize=20 ,
http://pobieramysie.pl/upload/portal/galerie/zdjecia/1292927236_9_midi_wm.jpg
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam i serce mi zamarło. To był Jack.
- Cześć. -powiedział nieśmiało -Mogę wejść?
- Dobra. -przełknęłam ślinę. Co on może ode mnie chcieć. A może po prostu Caroline kazała mu coś mi przekazać ,ale tego co się stało kompletnie się nie spodziewałam. Złapał moja rękę i otworzył usta ,żeby coś powiedzieć.
- Przepraszam. -wydukał.- Naprawdę przepraszam. Obiecuję ,że już nigdy cię nie pocałuję chyba ,że poprosisz. -uśmiechnęłam się.
- No dobrze ,ale już nigdy tak nie rób. -powiedziałam przytulając się do niego po przyjacielsku. Położył swoją ręke na moich plecach ,jechała coraz niżej kierując się na mój tyłek.
- Nieee. -pogroziłam mu palcem i zaśmiałam się.
- Przepraszam nie mogłem się oprzeć -powiedział jak 3-latek i zarumienił się.
- Jack ,podwieziesz mnie dzisiaj na zajęcia? -zapytałam czochrając jego włosy.
- Oczywiście ,tygrysku. -spojrzałam na niego jak na wariata. - A czy teraz moglibyśmy poćwiczyć. -wyciągnął ze sportowej torby jakąś sukienkę.
http://urstyle.pl/kreator/sukienki/topshop-sukienka-baletnica/
Westchnęłam ciężko.
- Po wiedz mi ,po co mi tyle sukienek? -było to bardziej pytanie retoryczne ,ale i tak na nie odpowiedział.
- Ta jest ode mnie. -uśmiechnął się łobuzersko. Kazałam mi ją założyć. Przebrałam się i zeszłam do niego.
- Jack ,ona jest za duża. -powiedziałam przytrzymując ją żeby mi nie zleciała. Zmartwił się ,a ja pobiegłam po moją stałą sukienkę. (była pokazana w roz. 36). Ubrałam pointy no i oczywiście ,zaczęliśmy tańczyć. Nie spodziewanie do domu weszła mama. Stanęła w przed pokoju i ukradkiem z roku zaczęła nas podglądać. Stanęłam nie ruchomo na czubkach point patrząc się na nią z rozbawieniem.
- Cześć słońce. -wyszła zza progu. Jack zawstydził się i podrapał po głowie.
- Cześć mamo. -odparłam podchodząc tanecznym krokiem ,dalej na czubkach "butów". - To jest Jack- wskazałam na chłopaka który rozsiadł się w kuchni gdzie mama rozpakowywała zakupy. -Mój partner.
- Oooo..miło mi cię poznać. -odparłam.
- Mi też bardzo miło panią poznać. -powiedział wstając i całując jej rękę.
- Och przestań! Mój mi Monika. Chłopaki mówią mi po imieniu i ty też. -zaśmiała się wkładając mleko do lodówki.
- Chłopaki?-zapytał Jack.
- No tak ,koledzy Tosi ,no wiedz z tego zespołu ...Ja on tam się nazywał Ach no tak One Direction. -powiedziała nie widząc mojej miny która mówiła "Prosze nic mu nie mów".
- Znasz One Direction? -zapytał zdziwiony.
- Ehm ...Jestem nawet z jednym zaręczona. -powiedziałam speszona.
- Ale jak to? Za którym?
- Z Louisem. -na mojej twarzy pojawił się grymas ,ale dlatego ,że nie chciałam z nim o tym gadać. Mama musiała mu wszystko wypeplać. -Wiesz może ,zapytam chłopaków czy możemy poćwiczyć u nich bo tu się nie da pracować. Spojrzałam z zażaleniem na mamę. Zadzwoniłam do Louisa ,oczywiście się zgodził. Pojechaliśmy do domu chłopaków. Weszliśmy do środka ,a na mój widok chłopaki jak zawsze rzucili mi się na szyję. Kiedy się uwolniłam ,zaczęli się tarzać po podłodze ze śmichu. Źródłem głupawki był strój Jacka.
http://www.skleptaneczny.com.pl/images/produkty/698/normal/79uoxsIEcw.jpg
- Fajne rajtki -ledwo wydusił z siebie Niall. Jack Uśmiechnął się dumnie....
CDN.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje ,że się podoba. Piszcie kom. i jak się podoba klikajcie "Lubie to!".
Buziaki Tośka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Leżałam skulona na łóżku ,w pokoju Louisa. Liam zabrał mi telefon i gdzieś poszedł. Po chwili wrócił i powiedział ,że dzisiaj mam nie przychodzić na zajęcia baletu.
- Ale niby czemu ?-zapytałam zdziwiona.
- Zadzwoniłem do twojej trenerki i powiedziałem ,że jesteś w złym stanie. Powiedziała ,że jeśli nie czujesz się na siłach to nie powinnaś przychodzić. -powiedział uśmiechnięty. Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.
- Wiesz jak ja cie kocham. -powiedziałam.
- Wiem ,wiem Tosiu. -wyszeptał mi cicho do ucha. Otarłam zapłakany policzek i odkleiłam się od niego.
- Ja jeszcze tylko pójdę po kasę i możemy się zbierać. -powiedział i wyszedł z pokoju. Powędrowałam zobaczyć co robi Harry bo słyszałam w jego pokoju jakieś szumy. Weszłam i zobaczyłam Roz siedzącą na jego łóżku ,ale jego nie było. Ach no tak ,ona też tu była. Harry zanim przyszła Rozalie wydzierał się na cały dom ,że mają rocznice. Był tak tym podekscytowany ,że mówił mi to 5 razy. Rozmawiałyśmy nie długo ,bo usłyszałam czyjeś kroki ,pewnie to Liam. Wyszłam i poszłam do pokoju żeby wziąć sweter. Już miałam go złapać ,ale spostrzegłam czerwoną bluzę Lou. Wzięłam ją i założyłam. Poczułam się bezpiecznie ,tak cholernie szczęśliwa. Zeszłam na dół ,gdzie czekał już Liam.
- Idziemy? -podążyłam za nim. Kiedy byliśmy już w kinie zakupiłam sobie żelki i Sok Marchewkowy ,żeby troche mi przypominało Louisa. Nie mogliśmy wybrać na jaki film pójść ,ale w końcu się zdecydowaliśmy na horror pt. "Dom w głębi lasu". Bałam się ,nie powiem ,ale wtulona w Liama w bluzie Louisa było całkiem miło. Po filmie Liam zaproponował ,żebyśmy poszli na zakupy. On płaci ,no cóż ciężko było nie skorzystać z takiej okazji. Zyskałam 3 pary butów. Liam namawiał mnie żebym wzięła sobie jeszcze kilka par ,ale była by to już przesada. http://www.hm.com/pl/product/00566?article=00566-B ,
http://www.topshop.com/webapp/wcs/stores/servlet/ProductDisplay?beginIndex=0&;viewAllFlag=&catalogId=33057&storeId=12556&productId=5706030&langId=-1&sort_field=Relevance&categoryId=208542&parent_categoryId=208492&pageSize=20 ,
http://m.onet.pl/_m/b48bcab236ea172d837d5b46a02e0f30,62,37.jpg
-Dziękuje. -odparłam głosem małego dziecka.
- Ależ prosze bardzo ,wszystko żeby poprawić humor mojej księżniczce.
Wróciliśmy do domu. Otworzyłam drzwi przed Liamem ,który targał torby. Zamknęłam za nim drzwi i zobaczyłam na kanapie moją kochaną Marchewę. Kiedy wstał żeby się ze mną przywitać ja podbiegłam i rzuciłam mu się na szyję. Zaśmiał się tylko.
- Aż tak bardzo się za mną stęskniłaś? -zapytał całując mnie w czoło.
- Tak ,nawet nie wiesz jak bardzo. Spojrzał na mnie i znów się uśmiechnął.
- Wyglądasz ślicznie. -powiedział i obkręcił mnie ,jak w tańcu. Spojrzałam na swoje uranie ,wyglądałam troche jak zbuntowana baletnica. Tu piękna ,różowa sukienka ,a tu czerwona wisząca przed kolana bluza i do tego trampki. Louis pogłaskał mnie po głowie i zaśmiał się.
- Ty mój kocurku. -byłam zmęczona więc kiedy oglądaliśmy film ,zasnęłam na kolanach Louisa.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oto nowy rozdział ,specjalnie dedykowany dla
Turn me on. ♥
i
Porszaczek;*
Buziaki Tośka!
 

turnmeon122
 
tosia606
 
Kiedy następny rozdział?????????????
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wstałam była 5 nad ranem. Wygramoliłam się z uścisku Louisa i wyszłam cicho z pokoju. Ubrałam się i wyszłam z domu. Powędrowałam do domu. Weszłam do łazienki ,umyłam się i ubrałam w sukienkę w kwiatki i szary sweter.
http://www.stylomierz.pl/style/crazygirl-moda-sukienki-104292
Spakowałam do torby pointy i sukienkę którą wybrały dla mnie Harriet i Diana. Miałam ją ubrać na zajęcia i na te dwie lekcje ,kiedy miałam iść poćwiczyć z Jackiem.
http://www.suknie-slubne.poznan.pl/img/suknia-slubna-belleya-1.jpg
Zjadłam śniadanie ,była już 8:15. Kidy skończyłam wyszłam do szkoły. Po drodze spotkałam Rozalie. Była wesoła jak nigdy. Szła tuż przede mną. Podbiegłam do niej i się przywitałam.
- Ooo! Hej Tosiu. -powiedziała zaskoczona moim widokiem.
- Co tam u ciebie słychać? -zapytałam kiedy zapadła ponura cisza.
- Poza tym ,że tak jakby jestem z Harrym to nic. -uśmiechnęłam się od ucha do ucha i spojrzała mi w oczy. No cóż ,kiedy Esme go zostawiła znalazł sobie już nową dziewczynę. Szybko jest ,ale mam nadzieje ,że będą razem szczęśliwi.
- Uuuuu...ty i Harry. To jak wam się układa?
- Jest świetnie. -doszłyśmy właśnie do szkoły ,a pod nią zauważyłam Jacka stał i chyba już na mnie czekał.
- To pozdrów go ode mnie. Wiesz bardzo przepraszam ,ale muszę już iść. Widzimy się dzisiaj u mnie? -bardziej oznajmiłam niż zapytałam.
- Jasne! Pa. -pomachała mi jeszcze. Szłam w jego stronę.
- Cześć. -powiedziałam kiedy podszedł do mnie.
- To idziemy do mnie ,okey? -powiedział. Nie słuchając mojej odpowiedzi zaczął się kierować w stronę wozu.
- Ymm... okey. -powiedziałam z krzywą miną. Wsiadłam i zaczęłam szukać w plecaku gumki do włosów. Zrobiłam luźnego koka. W 2 minuty byliśmy już pod jego domem. Dopiero w tamtym momencie zastanowiłam się "GDZIE MY BĘDZIEMY ĆWICZYĆ TEN UKŁAD ?!". Był to wielki biały dom.
- To jesteśmy. -odparł otwierając mi drzwi.
- A gdzie my będziemy tańczyć? -zapytałam kiedy weszliśmy do środka.
- W garażu. -odpowiedział pokazując zęby.
- A gdzie mogę się przebrać? -zaczęłam się rozglądać.
- Na górze jest łazienka. -powiedział i sam wszedł na górę. Podreptałam do pomieszczenia ze szklanymi drzwiami. Dobrze trafiłam ,była to łazienka. Przebrałam się w różową sukienkę ,którą spakowałam wcześniej ,założyłam pointy i zeszłam tanecznym krokiem na dół. Jack już siedział na dole ubrany w czarny strój.
http://www.skleptaneczny.com.pl/images/produkty/676/normal/CtpvHMSKls.jpg
- Dobra ,gdzie ten garaż? -zapytałam ,a on odwrócił się i spojrzał na mnie z taką satysfakcją ,że aż się przestraszyłam.
- Chodź. -wstał i otworzył białe drzwi w kuchni ,weszliśmy do garażu. Nie przypominał garaż ,był niebieski a przy ścianach były przymocowane barierki. Zapewne przerobił je go na sale baletową.
- Dobra. -przyjęłam pozycje. Byłam zmęczona ,nie wyspałam się ,ale dawałam z siebie wszystko. Kiedy miałam zrobić obroty i wylądować w jego ramionach. On mnie objął tak ,że nie mogłam się wyrwać i pocałował mnie. Opierałam się ,ale na darmo ,tak mocno mnie trzymał ,że nie miałam siły się wyrwać. Kiedy się odsunął lekko ,w końcu się wyrwałam i wybiegłam ze łzami w oczach. Szybko tylko złapałam swoją torbę i wybiegłam z domu. Biegłam przed siebie. Jak najdalej. Dobiegłam do szkoły ,ale jednak się wróciłam. Wszyscy ludzie patrzyli się na mnie. Tak się spieszyłam stamtąd wyjść ,że nie zdążyłam się przebrać. Postanowiłam ,że pójdę do Liama. On zawsze był moim pocieszeniem ,moim słońcem. Louis wyjechał do stanów z powodu chorej siostry. Zapukałam do drzwi. Otworzył Zayn.
- Ej co się stało ,misiu? -zapytał wpuszczając mnie do środka i obejmując mnie ramieniem.
- Jest Liam? -zapytałam nie odpowiadając na jego pytanie.
- Na górze. -powiedział zmieszany. Rzuciłam torbę na kanapę i poleciałam do jego pokoju.
- O hej! -wykrzyknął radośnie na mój widok. -Ej co się stało? - otarł moje oczy z łez. Opowiedziałam mu wszystko. Był zdenerwowany ,ale nie na mnie tylko na niego -Jacka. Używał różnych wyzwisk ,ale lepiej nie powtarzać.
- Może masz ochotę iść do kina? No wiesz ,żeby o tym nie myśleć. -zaproponował. Skinęłam głową.
- Ale chyba się przebiorę. -powiedziałam.
- A po co? Jesteś piękna taka. -uśmiechnął się i wziął mnie na ręce. Jak w zmierzchu.
http://4.bp.blogspot.com/-J91hEAw3AIM/TixpYqkrfWI/AAAAAAAAAYI/oyLamnqdWwk/s1600/f18a0f180025102c4dc58e31.jpeg
http://taylor.socjum.pl/_/spolecznosci/taylor/blog/n3c31dd3cda7f50e6582a3705d5a920d3.jpg
...
CDN.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Brakuje mi pomysłów na kolejne rozdziały jeśli ktoś ma jakiś pomysł ,to piszcie mi wiadomości. Była bym wdzięczna. Jak się podoba to wiecie co robić "Lubie to!" i kom.
Buziaki Tośka!
  • awatar TośkaTosia: @Porszaczek;*: No to czekamy ,na rozdział. Ja ostatnio na Religii dostałam olśnienia :D
  • awatar TośkaTosia: @Turn me on. ♥: Okey ... Thx. :D
  • awatar Porszaczek;*: extra ja mam blokade twórczą chciarz dziś doznałam olśnienia na fizyce :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
(-wybrałam jakieś pierwsze lepsze zajęcia baletu znalezione na youtube .
...
Kiedy już wszyscy się zebrali ,Caroline przedstawiła mi resztę ekipy. Było nas razem 6 czyli 3 pary. Ja z Jackiem ,Harriet z Davidem ,a Diana z Tomem. Ta dziewczyna ,która mnie zaczepiła wczoraj pod szkołą nie chodzi do tej grupy ,ona jest w młodszej i mniej doświadczonej. Dziewczyny jak zarówno chłopaki przyjęli mnie przyjaźnie. Zaprosili mnie na pizze po treningu ,wiemy dobrze ,że nam nie wolno ,ale każdemu się czasem zdarzy. Wieczorem mam iść do One Directionersów bo zaprosili mnie na noc ,mam im pokazać jak tańczę ,masakra. Całe zajęcia ćwiczyliśmy jakiś układ na zawody. Jack był zadowolony z tego faktu bo miał szanse potrzymać mnie za ręce i wpatrywać się we mnie ,co mnie bardzo irytowało.
- Dobrze ,koniec na dziś. Diana i reszta poćwiczcie w domu ,bo na razie nie dorównujecie naszej mistrzyni. -zaśmiała się i reszta też wybuchła śmiechem. Diana podeszła do mnie i wyszeptała mi na ucho.
- Musisz mnie podszkolić. -po czym mrugnęła do mnie.
- Nie ma sprawy. -uśmiechnęłam się szeroko. Przebrałam się w : http://img.loveit.pl/obrazki/20111111/fotobig/0982539bbdaa0162742997f.jpeg. Do czarnej torby spakowałam ,spódniczkę ,strój ,rajtuzy i baletki. Harriet pociągnęła mnie do wyjścia i przyłączyłyśmy się do chłopaków. Jack spojrzał na mnie i złapał za ręke.
- To wy jesteście razem -zapytał Tom z uśmieszkiem. Wyrwałam swoją ręke.
- Nie. -odrzekłam. Nagle usłyszałam chórem "uuuuuuu". Na co zaśmiałam się.
- To gdzie chodzisz do szkoły? -zapytała Diana.
- Na Wrocławskiej razem z Jackiem. -chłopak uśmiechnął się łobuzersko.
- Coś czuje ,że będziecie razem. -powiedział David.
- A ja nie ,mam już kogoś. -powiedziałam spoglądając na Jacka. Ten tylko cały czas się uśmiechał ,czy on kiedykolwiek jest smutny ?!
- Dobra ,to jaką pizze bierzecie? -zapytał Jack kiedy usiedliśmy wygodnie przy stoliku w pizzerii.
- Ja poproszę wegetariańską. -powiedziałam.
- Ja też. -powiedziały równo dziewczyny. -Już i tak łamiemy reguły.
- Jak tam chcecie. Ja biorę chicken. A wy? -odrzekł Tom.
- Ja też poproszę. -powiedział zmieszany David.
- Dobra ,mi też weźcie. -odpowiedział Jack. Tom poszedł złożyć zamówienie przy ladzie. Diana uśmiechnęła się znacząco do Toma.
- A wy? Jesteście parą? -zapytałam wlepiając w nich oczy. Popatrzyli się na mnie z niewinnymi uśmieszkami co znaczyło "Tak". Zjedliśmy pizze ,wszyscy się śmiali z mojego sposobu jedzenia pizzy. Śmiałam się sama z sobie.
- Ej ,a kiedy mamy następne zajęcia? -zapytałam kiedy w końcu spoważnieliśmy.
- Mam pewną propozycje ,króliczku. -zwrócił się do mnie Jack.
- Słucham? -powiedziałam z założonymi rękami.
- Treningi są codziennie. Będziemy razem jeździć.-wyszczerzył się.
- Nie wiem. Prawdo podobnie chłopak mnie jutro podwiezie. -powiedziałam ,chodź wiedziałam ,że Louis jest jutro zajęty ,chciałam się wygramolić z tego bagna.
- A co będziesz mu zawracać głowę. Kończymy o tej samej porze lekcje to możesz równie dobrze jeździć razem ze mną. -przysunął się bliżej mnie.
- No dobra ,ale ..zaraz zaraz.. Z kąt wiesz kiedy kończę lekcję? -udałam zdziwioną.
- Wiesz. -wtrącił się Tom -Ja myślę ,że chyba mu wpadłaś w oko. Przyjaźnimy się od dawna i wiem kiedy się zakochuje. -powiedział po czym wszyscy prócz Jacka zaczęli się śmiać ,a sam Jack zarumienił się.
- Zamknij się ,debilu! -wrzasnął.
- No co ,mówi prawdę. -odrzekł David.
- Ej chłopaki ,wiecie wy sobie tu pogadajcie ,a my chcemy coś pokazać Tosi. Spotkamy się jutro ,okey? -powiedziała Harriet ,wstając i łapiąc mnie za nadgarstek.
- Jasne. Narka ,tygryski. -powiedział Tom i zatkał sobie usta bo nie mógł wytrzymać ze śmiechu. Pomachałam jeszcze do Jacka i odwróciłam się.
- To gdzie idziemy? -zapytałam cicho.
- Na zakupy! -wrzasnęły oczy dwie. Wyjęłam z torebki telefon i spojrzałam na wyświetlacz. Była 9 wieczorem. Mówiłam chłopakom ,że będe na 9. Wybrałam numer Niall.
- Hallo Niall. Przepraszam was. Ale będe na 11. Nie złośćcie się na mnie.
- Jasne nie ma sprawy. -powiedział miło- Louis!!!-usłyszałam. -Masz Louisa -powiedział do mnie.
- Cześć słońce. -przywitał się.
- Hej. Przepraszam ,ale będe za 2 godziny. -powiedziałam przepraszającym głosem.
- Dobrze. Będziemy czekać nawet wiecznie ,żeby zobaczyć jak tańczysz. -odparł.
- Tosia. Chodź -powiedziała Diana.
- Już ,już. Pa kochanie. -pożegnałam się i rozłączyłam. Weszłyśmy do sklepu o nazwie "Princess". Był cały różowy ,ma półkach były baletki ,spódnice z siateczki ,gorsety ,spinki do włosów i wiele wiele więcej.
- Wybierz sobie co chcesz. Za nasze wyposażenie płaci Caroline. Wybrałam sobie pointy ,spódniczkę czarną i baletki. ( http://1.bp.blogspot.com/-DzBxIDf7ydM/T0iwldZ-oPI/AAAAAAAAACc/Xz4CqdayhdY/s1600/SHOE-POINTE-GRISHKO-2007.jpeg) ( http://img4.sprzedajemy.pl/540x405_paczka-baletowa-tutu-taniec-bale-1713959.jpg) (http://www.skleptaneczny.com.pl/images/produkty/289/normal/kDjmqnKW5M.jpg)
Dziewczyny kupiły ze 4 spódnice i kilka sukienek. Uradowane wyszłyśmy ze sklepu i rozeszłyśmy się. Zadzwoniłam do Jacka ,żeby mnie odwiózł ,w końcu mi to obiecał. Po 5 minutach podjechał wyszedł z auta i otworzył przede mną drzwi. Wsiadłam i pojechaliśmy.
- Gdzie mieszkasz? -zapytał.
- Będziesz musiał zawieść mnie do znajomych. -wskazałam mu miejsce zamieszkania moich wariatów. Kiedy byliśmy już pod domem.
- Dzięki. To widzimy się jutro ,będe czekać pod szkołą. -powiedziałam i odpięłam pasy.
- Poczekaj. Masz jutro dwa zastemstwa ,moglibyśmy pójść do mnie i poćwiczyć układ bo sobie za bardzo nie radze. ( http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24554/flicr_com_dalbera2d.jpeg)
Westchnęłam ciężko ,ale zgodziłam się. Wyszłam z auta ,ale wróciłam się i pocałowałam go w policzek ,nie wiem dlaczego. To był taki odruch ,jest miły dla mnie. Doceniam to. Weszłam do domu. Chłopaki rzucili się na mnie a ja wykończona upadłam na ziemię.
- Wszystko okey? -zapytał Liam.
- Tak ,tylko jestem zmęczona.
- Zaprezentujesz nam pokaz baletowy ?-zaśmiał się Harry.
- Już czekaj. -usiadłam na krześle włożyłam nową spódnice i pointy. Przedstawiłam im układ ,który ćwiczyliśmy na zajęciach. Usłyszałam brawa ,chłopaki spoglądali na moje ruchy. Wytrzeszczali oczy ze zdziwienia.
- Jak ty to kurwa robisz? -zapytał Zayn kiedy skończyłam.
- Lata praktyki. -uśmiechnęłam się. -Jestem skonana ,a jutro muszę w trakcie lekcji poćwiczyć z Jackiem ,a potem znów trening. -położyłam się na kanapę.
- A kto to? -zapytał Louis drapiąc się po czole.
- Mój partner i kolega z Angielskiego ,i Biologii.
- Aha. Fajnie. A mogę przyjść na zajęcia popatrzeć? -objął mnie w pasie.
- Poczekaj zapytam trenerki.
Wysłałam sms'a Caroline.
" Cześć! Czy mój chłopak mógłby przyjść na zajęcia i pooglądać? "
Po chwili odpisała
" Oczywiście. Tylko ,żeby nie przeszkadzał".
- Lou ja idę spać. -powiedziałam po czym przyczołgałam się po schodach.
- Ide z tobą. -odpowiedział i poszedł za mną.
Położyłam się w łóżku a Louis położył się obok i przyległ do mnie....
CDN.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Podoba się? Piszcie kom. Jak się podoba klikajcie "Lobię to!".
Buziaki Tośka!
 

 
Nowy rozdział na moim blogu :
rose-one-direction.blogspot.com
Zapraszam do komentowania...
 

 
Obudziłam się i zdałam sobie sprawę ,że to już koniec wakacji. Spakowałam do torby książki drugie śniadanie i zeszłam na dół. Mama krzątała się po kuchni ,a w salonie siedział Louis. Czy on nigdy nie przebywa w domu?! Ale kocham go za to ,że przebywa ze mną tyle czasu.
- Cześć skarbie. -powiedział.
- No w końcu ,skończyłeś z tym kotem. -powiedziałam z ulgą.
- Dla ciebie wszystko. -uśmiechnął się łobuzersko i podszedł do mnie obejmując mnie w pasie.
- Co byś chciała na śniadanie? -zapytała mama.
- Nic ,nie jestem na razie głodna. -powiedziałam z brakiem apetytu.- Ja już ide bo się spóźnię.
- Poczekaj odprowadzę cie -powiedział idąc za mną Lou. Wyszliśmy ,pogawędziliśmy trochę ,już mieliśmy się żegnać ,kiedy jakaś dziewczyna nam przerwała.
- O matko! -wykrzyknęła ,myślałam ,że zaraz rzuci się na Louisa prosząc o autograf ,ale ku mojemu zdziwieniu nie zrobiła tego - To ty jesteś Tosia... (podała nazwisko) Prawda?
- No tak ,ale o co chodzi? -zapytałam zdziwiona.
- Widziałam twój występ kilka lat temu. Jesteś po prostu świetna. -Louis stał z otwartymi gałami i wlepiał się to na mnie to na tą dziewczynę.
- Dzięki ,ale ja już z tym skończyłam. -powiedziałam spoglądając w ziemię.
- Dlaczego?! Jesteś świetna. Nie znam cię ,ale myślę ,że masz talent. Mam dla ciebie propozycje...-nie dokończyła bo przerwał jej Lou.
- O co chodzi? -zapytała drapiąc się po głowie.
- Nie wiesz? To jest Tosia (nazwisko). Najlepsza tancerka baletowa od roku 2000 do 2010.
- Kochanie ,nie mówiłaś mi nic. -zarumieniłam się .
- Pogadamy o tym później. A teraz ,jaką miałaś dla mnie propozycję? -zapytałam ciekawska.
- Sama tańczę i w mojej grupie szukają dziewczyn 17 -20 lat. Może dołączyła byś do nas ,przydała by nam się taka "gwiazda". ( http://3.bp.blogspot.com/-OK6Ui74-8Lw/TmuHnkDmxfI/AAAAAAAACOE/O_4W29WvIck/s1600/img-swan-1_105821452576.jpg)
- Sama nie wiem...- powiedziałam zakłopotana.
- Zgódź się. -wypowiedziała błagalnym głosem.
- Kochanie ,to dla ciebie wielka szansa. -powiedział Louis i pocałował mnie w policzek.
- No dobrze. - podskoczyła ze szczęścia dziewczyna.
- Przyjdę po ciebie jutro po szkole. Weź potrzebne rzeczy. -oznajmiła i zniknęła.
- Moja śliczna dziewczyna jest baletnicą. -poruszył śmiesznie brwiami. - Może ,pogadajmy o czymś innym.
- To znaczy o czym? -zapytałam podejrzliwie.
- O nas. -odrzekł krótko.
- Chcesz ze mną zerwać -spojrzałam na niego ze smutkiem.
- Ależ oczywiście ,że nie. -ukląkł na jedno kolano. -Antonino czy wyjdziesz za mnie ,jeszcze raz? -wszyscy ludzie w około się na nas gapili ,bili brawa ,słyszałam także chichoty dziewczyn na widok Louisa Tomlinsona!
- Wtedy się zgodziłam i teraz też się zgadam. -przytuliłam się do niego. -założył mi pierścionek ,tym razem był inny.
- Kocham Cie. -zadzwonił dzwonek i odlepiłam się od niego.
- Musze lecieć ,Louis. -przesłałam mu buziaka i pobiegłam do klasy. Miałam właśnie Angielki. Zajęłam miejsce w pustej ławce. Nagle ,wszedł do klasy jakiś chłopak spojrzał na mnie ,uśmiechnął się i przysiadł się do mnie.
- Cześć! Jestem Jake a ty? -podał mi ręke.
- Antonina. -odparłam krótko. Tylko moi najbliżsi mogą się do mnie zwracać "Tosia" lub "Tośka".
- Miło mi. -powiedział z wesołym wyrazem twarzy. (http://i.pinger.pl/pgr240/f43955ea0006f5eb4d90b0fc/ch%C5%82opak.jpeg)
Przysunął swoje krzesło bliżej mnie. Czułam się nieswojo. Jego twarz była 50 centymetrów od niego. W końcu weszła nauczycielka i zaczęła lekcje. Z Angielskim radziłam sobie świetnie ,bo inaczej nie mogła bym się porozumieć z One Direction.
- Dzień dobry. Mam nadzieje ,że nabraliście sił przez te wakacje. Dzisiaj nie będe was męczyć ,możecie sobie pogadać. -po czym wyciągnęła jakieś czasopismo i zajęta czytaniem ,nie zwracała uwagi na nas.
- To gdzie mieszkasz? -zapytał Jake.
- Tu. -odparłam oschle.
- Może się trochę poznamy? -zaproponował ,z jego twarzy nie znikał uśmiech.
- No dobra. -stwierdziłam ,może to miły chłopak a ja od początku go skreślam.
- Palisz?
- Nie.
- Pijesz?
- Ta.
- Bierzesz? -i w tedy się zawiesiłam ,musze się do czegoś przyznać. Od niedawna trochę zażywałam narkotyków. Wiem ,że nie powinnam ,ale nie wytrzymałam.
- Może. -odparłam z ironicznym uśmieszkiem.
- Ciekawe ,bardzo ciekawe. Masz kogoś? -zapytał łapiąc mnie za ręke. Wyrwałam moją dłoń i pokazałam mu pierścionek ,zdziwił się.
- Zajęta -powiedziałam. Kurwa! Kolejny adorator. Co oni? Nie ma innych dziewczyn w mieście ,a ja najładniejszą dziewczyną w szkole nie jestem. ( http://m.onet.pl/_m/ccec851796dd9beb28091e02fa5d92fe,62,37.jpg) ( http://img.loveit.pl/obrazki/20111014/fotobig/1bf559a91ab60230e77f056.jpeg)
Po skończonych lekcjach zadzwoniłam do Rozalie. W tamtej chwili ona była mi bliska ,Amy nie było ,ale strasznie za nią tęskniłam. Po chwili przyszła do mnie i udałyśmy się do parku ,usiadłyśmy przy stawie. Opowiedziałam jej o propozycji tej nieznanej dziewczyny i o Jake'u. Doradziła mi żebym się nie przejmowała jego szczeniackim zachowaniem. Mam już swoich przyjaciół i on na pewno nie będzie do nich należał.
(...)
Następnego dnia po szkole czekałam pod szkołą na tą dziewczynę. W ręku trzymałam baletki ,a w torbie miałam spódnice i koszulke. Jedak jej nadal nie było. Po 15 minutach podbiegła do mnie i podała mi karteczkę z adresem szkoły baletowej.
- Ja dzisiaj mam coś ważnego do załatwienia i nie moge być na zajęciach ,ale ty jedź spokojnie ,dobrze by było żebyś była pół godziny wcześniej czyli tak o 16.
- A która jest teraz? -zapytałam poprawiając grzywkę.
- 15. Pól godziny z powinna zająć ci droga ,więc się streszczaj. Pa -pożegnała się i poszła. Jak ja miałam się tam dostać ,chłopaki byli na koncercie ,Nathan był w nowej pracy ,a mama wyjechała do taty załatwić z nim sprawy dotyczące mnie. Nagle ze szkoły wyszedł Jake. Zauważył mnie ,więc podszedł do mnie.
- Cześć. Co tak stoisz? -zapytał.
- Nie ważne. -powiedziałam zezłoszczona.
- Z tego co widze ,wybierasz się gdzieś. Może cię podwieść? -z jednej strony to fajnie zdążyłabym na zajęcia ,ale z drugiej go w ogóle nie znałam.
- No dobra ,ale się streszczaj. Bardzo mi się spieszy. -powiedziałam. Złapał moją ręke i poprowadził do auta. Wsiadłam do złotego volvo.
- Gdzie dokładnie? -podałam mu karteczkę ,spojrzał na nią i tylko się zaśmiał. O co mu chodziło ,ale nie ważne. Ważne ,że szybko dojechaliśmy. Po jakichś 20 minutach byliśmy na miejscu. Jake złapał jakąś torbę sportową i wyszedł ze mną.
- A ty gdzie się wybierasz? zapytałam wytrzeszczając oczy.
- Też mam tu trening. Ile tam będziesz? -zapytał.
- Ze 4 godziny. -westchnęłam ciężko.
- Ja też. To spotkamy się pod autem ,a potem odwiozę cię do domu. -uśmiechnął się łobuzersko. Rozdzieliliśmy się ,ja poszłam w jedna stronę ,a on w drugą. Weszłam do sali którą wskazała mi sprzątaczka. Było tam pełno luster ,stała tam kobieta w czarnych włosach spiętych w koka. Miała na sobie różową zwiewną sukienkę. Kiedy mnie spostrzegła podbiegła i podała ręke.
- To ty jesteś Tosia -uśmiechnęła się.
- Tak. Bardzo mi miło...
- Mów mi Caroline. -wyglądała na jakieś 30 lat.
- Dobrze. - przytaknęłam.
- Tam możesz się przebrać -wskazała mi drzwi. -Dziewczyn i chłopaków jeszcze nie ma ,ale możesz sobie poćwiczyć zanim przyjdą. -powiedziała mi jeszcze ,że będe należeć do najlepszej i najbardziej doświadczonej grupy. Poszłam do pokoju ,włożyłam to co przyniosłam ze sobą ,zrobiłam niedbale koka i włożyłam czarna opaskę. ( http://imageshack.us/photo/my-images/19/imgthingmu.jpg/ )
Wyszłam i zaczęłam od plie. ( http://www.balletdanceexperts.com/wp-content/uploads/2011/06/ballet-terms-with-pictures.jpg )
Nagle do sali wlazł Jake.
- Witaj Jake! -przywitała się Caroline. -To jest twoja nowa koleżanka z grupy. -wskazała mnie.
- Osz ty. Okłamałeś mnie. -podeszłam do niego i pogroziłam mu palcem.
- To wy się znacie? -zapytała Caroline.
- Tak ,ona ze mną tu przyjechała. -uśmiechnął się łobuzersko i puścił mi oczko.
- Raz ,raz! Przebieraj się. Będziesz z Tosią w parze. -zaśmiałam się chodź w duchu byłam zła. Czemu akurat z nim?! Boże dopomóż!
...
CDN.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje ,że się podoba. Jest oto nowa postać. Troche namiesza w spokojnym życiu Tosi ,ale bez obaw. Co myślicie? Piszcie w komentarzach. Jeśli się podoba klikajcie "Lubię to!"
Buziaki Tośka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Kolejnego dnia. Przyszła do mnie Rozalie (http://turnmeon122.pinger.pl/). Powiedziała coś bardzo ciekawego o sobie. Ona funkcjonuje tak samo jak Renesmee w "Zmierzchu". Kto by pomyślał ,że takie rzeczy ,takie zjawiska istnieją. Jeszcze kilka dni temu była małą słodką 4 letnią dziewczynką ,a dziś jest 16 letnią dziewczyną. Otóż tak właśnie to działa. No cóż ,po prostu nie mogłam się powstrzymać i powiedziałam chłopakom. Dalej uważam ją za słodką małą dziewczynkę bo gdzieś w środku na pewno jeszcze nią jest. Wstałam z łóżka ,Louisa wygoniłam do pokoju gościnnego ,ale i tak przeniósł się do mnie. Jeszcze spał ,nie chciałam go budzić. Zmusił mnie oczywiście ,żebym założyła ten "strój" który dostałam od niego na urodziny. Masakra. Zrobiłam sobie płatki usiadłam na blacie i zaczęłam pałaszować. Louis zszedł do mnie i pocałował w policzek.
- Mrał -wydał z siebie dźwięki na widok stroju. Zaczęłam się z niego śmiać. Nagle do domu wparowali chłopaki. Od razu dostali głupawki po tym jak zastali nas w kuchni. Swobodnie się czułam ,to byli moi przyjaciele ,więc co miałam się spinać.
- Widze ,że mieliście udaną noc -powiedział Harold. Ja tylko się do niego wyszczerzyłam i zeszłam z blatu. Widziałam ,że gapili się na mój tyłek. Co za świry ,ale moje świry.
- Kto sobie życzy naleśników? -zapytałam wyjmując produkty z lodówki.
- Ja !- wykrzyknęli wszyscy chórem.
- Dobra kto ile zje?
- Poczekaj 5x5=25. Poprosimy razem 25 naleśników. -powiedział Zayn.
- Wow! Malik potrafi mnożyć. -zaśmiał się Liam.
- Cisza! -krzyknęłam -Nie ma nutelli do naleśników. Kto skoczy do sklepu? -zapadła cisza.-Jakie lenie! -złapałam za komórkę i wybrałam numer Nathaniela.
- Halo. Tosiu?
- Czy kochanie ,mógłbyś skoczyć po drodze do sklepu i kupić nutelle?
- Jasne. Zaraz będe.
- Dzięki. Pa -rozłączyłam się i spojrzałam z wyrzutem na chłopaków. Po 5 minutach przyjechal Nath. Kiedy zobaczył moje ubranie zaczął gwizdać.
- Przestań wariacie. -powiedziałam zabierając mu nutelle.- Chodźcie! Zjesz z nami? -zapytałam go.
- W sumie czemu nie. -usiadł na krześle. Kiedy wsunęli wszystkie naleśniki ,zaczęliśmy się nudzić. Nathan wrócił do domu.
- Ej co robimy? -przerwał cisze Niall.
- Hmm.. Może pogramy w butelkę. -zaproponował Harry.
- Ale na jakie zasady? -zapytałam.
- Na rozbierane. -uśmiechnął się łobuzersko.
- Jak widzicie ja teraz nie mam za wiele na sobie ,a co dopiero grać. -odrzekłam.
- Proszeeeeeee... -zaczął mnie łaskotać Harry.
- No dobra! Tylko przestań. -głupie łaskotki!
- Kto zaczyna ? -zapytał Louis.
- To może ty księżniczko? -powiedział Liam.
- Z miłą chęcią. -usiedliśmy w kole i zakręciłam butelką ,wypadło na Harrego.
- No Haroldzie ,oddawaj coś. -wyciągnęłam ręke ,a ten ściągnął spodnie i mi je wręczył.
- No to się teraz bójcie. -zaśmiał się szatańsko Hazza i chwycił butelke.
- Nieee! -Louis oddał Harremu koszulke... ciągnęło się to troche. Kto wygrał? Ja oczywiście. Miałam farta byłam w ubraniach ,a przynajmniej w staniku i w majtkach w "panterke". Loczek rozebrał się do goła ,przyznam ,że to nie były najlepsze widoki w moim życiu ,reszta chłopaków została w samych bokserkach. Spojrzałam na zegarek była 8 wieczorem.
- No chłopaki już wieczór ,zamierzacie wrócić do domu? -zapytałam z ironią.
- Nie . -odpowiedział krótko Liam. -Śpimy dzisiaj u ciebie.
- No dobra ,ale macie się zachowywać bo moja mama jutro rano wraca.
- Tak jest. -zasalutowali. Liam ,Niall powiedzieli ,że idą spac do pokoju gościnnego ,a Harry z Zaynem poszli do salonu spać na kanapie (narożniku). Louis oczywiście wgramolił mi się pod kołdrę. Wtuliłam się w niego i zasnęłam.
(...)
- Tośka! -obudziło mnie głośne wołanie z dołu. Zbiegłam szybko na dół. Była tam mama. Uściskałam ją mocno. Tym razem miałam na sobie dresy i koszulke jako moją piżame.
- Co chłopcy tu robią? -zapytała wlepiając wzrok w śpiącego Harrego.
- Odwiedzili mnie wczoraj i nie chwili wracać do domu. W gościnnym śpią Liam i Niall ,a Louisa zaraz zawołam.
- Lou! -krzyknęłam za sobą.
- Co? -usłyszałam jego zmęczony głos z mojej sypialni.
- Mama się chce z tobą przywitać! -w try miga zszedł zdążył się ubrać.
- Dzień dobry ,pani Moniko.- pocałował mame w policzek i przytulił.
- Oj nie przesadzaj. -zaśmiała się mama. - A gdzie Niall. -mama ubóstwiała go. Lubiła dla niego gotować.
- Jeszcze śpi. A opowiedz jak tam było? -zapytałam siadając na krześle.
- A co tu opowiadać. Szum ,tłum i pracy tyle ,że ledwo co żyje. - odetchnęła z ulgą. Louis złapał mnie od tyłu i przytulił...
CDN.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeśli się podoba komentujcie i klikajcie "Lubie to!"
Buziaki Tośka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

tosia606
 
turnmeon122
 
Kiedy kolejny rozdział ?
Wciągnęłam się
  • awatar Turn me on. ♥: że mnie ?? ;3
  • awatar TośkaTosia: @Porszaczek;*: To się ciesze jak chcesz to też moge cie dać. Napisze mi w wiadomości :)
  • awatar Porszaczek;*: Boski blog :D jesli masz tt dodaj do opserwowanysz (Roksana Ganc lub @GRoksana) + Looknij jak chcesz mam nowy rozdział PS: mam plan wkleić cię do opowiadanie (nie długo)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nowy rozdział na moim blogu :
http://rose-one-direction.blogspot.com/
Była bym wdzięczna ,za komentarze.