• Wpisów:97
  • Średnio co: 24 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 15:53
  • Licznik odwiedzin:33 426 / 2395 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
turnmeon122
 
tosia606
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Byliśmy pod domem Nathaniela. Weszłam bez pukania bo chciałam go przestraszyć ,ale on siedział na kanapie i oglądał Tv. Od razu nas zobaczył i przybiegł do mnie i przytulił mnie mocno.
- Nathan. Dusze się -wyszeptałam.
- Oj sorki -pocałował mnie w policzek i przywitał się z Louisem. Reszta chłopaków byli już u Nathana i siedzieli w kuchni wyciągając różne rzeczy od chipsów i przekąsek po alkohol wszelkiego rodzaju. Niall podjadał już oczywiście ,Harry stał przy lusterku i poprawiał swoje kłaki ,Zayn zanosił alkohol do salonu ,a Liam zaciekawiony był programem w telewizji. Usiadłam za Liamem i wtuliłam się w jego plecy obejmując go. (http://data.whicdn.com/images/11123171/tumblr_liz2k5PtlM1qapij1o1_500_large.jpg?1308828947)
- Co tam księżniczko? -zapytał bawiąc się moimi włosami.
- Nic ,królewiczu. -powiedziałam po czym wybuchłam śmiechem.
- Będzie balanga co chłopaki ? - powiedział Zayn łażąc w te i we w te.
- Yhymmm -powiedziałam zwracając na siebie uwage.
- No i Tosiu.- poprawił się Zayn. Uśmiechnęłam się łobuzersko po czym wstałam z kanapy i rzuciłam się na podziwiającego swoje widoki w lustrze Harrego.
- Wariacie ,złaź ze mnie. -zaśmiał się. Wskoczyłam mu na barana i ucałowałam go w policzek. ( http://2.bp.blogspot.com/-y6FMy9ibynw/Txms-EUMUoI/AAAAAAAAALs/6TiaAowqmhM/s1600/tumblr_le1l2oA7bi1qer6pzo1_500_large.jpg)
- Osz co se tu dzieje ?- powiedział z udawaną złością Lou - Haroldzie jestem zazdrosny. Jak możesz mnie zdradzać. Jesteś po prostu obrzydliwy. Wiesz ,normalnie Foch! - zaczęliśmy się wszyscy śmiać nawet Niall ,który był skupiony na swoim jedzeniu.
- Oj nie fochaj się marchewo ty moja. - powiedział padając przed nim na kolanach. Harry rzucił się na niego i wywrócił go po czym usiadł na nim i zaczął całować. Wszyscy turlali się po podłodze ze śmichu. (http://s3.favim.com/orig/38/harry-styles-larry-stylinson-louis-tomlinson-one-direction-Favim.com-308990.jpg) Piliśmy dużo ,wygłupialiśmy się.
(...)
Obudziłam się na blacie w kuchni w samej bieliźnie. O kurwa. Co my tu robiliśmy. Najlepiej będzie zapytać się Liam bo on nigdy nie pije. Wstałam i zauważyłam ,że on już siedzi w salonie i ogląda kablówkę. Przysiadłam się do niego.
- Liam -zaśmiałam się -powiesz mi co my tu robiliśmy?
- Od początku? -zapytał wzdychając rozbawiony.
- Tak.
- No więc , zaczęliście pić kiedy już nachlaliście się do tego stopnia ,że nie kontaktowaliście. Chłopaki namówili cie ,żebyś się rozebrała po czym ty się zgodziłaś i zaczęłaś tańczyć na blacie jak striptizerka. Louis dał mi skarpetkę Harrego i powiedział "Zgredku już jesteś wolny". Zayn znalazł chomika Nathaniela i rzucał nim o podłogę mówiąc "Pikaczu wybieram cie". Niall zanim siadał na krzesło pytał sie " Czy może się przysiąść". Harry wszedł do szafy i pytała się gdzie jest narnia ,a Nathan się zlał i darł się że wody mu odeszły. Masakra z wami. -nie mogłam powstrzymać od śmiechu. Czasem się zastanawiam czy my jesteśmy normalni.
- Hej mała. Ładny staniczek -powiedział Nath. - Dajcie mi mleko. Mam kaca jak cholera. poleciałam do lodówki i podałam mu mleko.
- Dzieki.
- A chłopaki jeszcze nie wstali? Gdzie oni w ogóle są? -zapytałam.
- Louis leży w ogrodzie , Zayn nie wiem jak się tam znalazł ale jest w moim łóżku ,Niall leży w łazience na dywaniki ,a Harry dalej siedzi w szafie. -ubrałam spodenki ,koszulke i poleciałam do ogrodu.
- Louis! -zauważyłam go czołgającego się do domu.
- Kochanie pomóż mi. -oznajmił.
- Liam!!! - zawołałam. Przybiegł podszedł do Tomo i zaczął go ciągnąć za nogę do domu.
TEGO SAMEGO DNIA PO POŁUDNIU
- Dobra Nathaniel ,melanż był boski ,musimy to kiedyś powtórzyć. A my się już zbieramy. -powiedział Louis łapiąc mnie za ręke.
- Pa Nath. -powiedziałam. Kiedy byliśmy już przed moim domem.
- Dobra misiu. To ja lece. -pocałowałam go i chciałam wysiadać ,ale mnie zatrzymał.
- Kocie , a moge zostać u ciebie? -zapytał robiąc minę bezdomnego szczeniaczka.
- A z jakiej to okazji? -zapytałam odpinając pas.
- Tęsknię za twoimi naleśnikami.
- No dobra. Tylko zadzwoń do chłopaków ,że zostajesz u mnie.
- Okey ,już dzwonie kocie. -wyciągnął telefon z kieszeni i zadzwonił do Nialla. Żarłok oczywiście też chciał naleśniki ,więc zaprosiliśmy chłopaków na śniadanie.
CDN.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Piszcie komentarze. Jeśli się podoba klikajcie "Lubie to!"
Buziaki Tośka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
1. Czarny vs Biały?
Czarny ^.^
2. Wampiry vs Wilkołaki?
Wilkołaki
3. Dzień vs Noc?
Noc
4. Facebook vs Nasza klasa?
Fb
5. Przyjaźń vs Miłość?
Przyjaźń <3
6. Śniadanie vs Kolacja?
Śniadanie
7. Życie vs Śmierć?
Życie -Lee Richardson [*]
8. Warzywa vs Owoce?
Hmm.. i tu jest problemos bo lubie i to i to
9. Chłopcy vs Dziewczyny?
Yyyy...nie rozumiem pytania
10. Kochać vs Nienawidzić?
Kochać ♥
11. Pytanie vs Wyzwanie?
Zawsze wybieram pytanie i teraz tez je wybiore.
12. Książki vs Ekranizacja?
Książka
13. Zdjęcia vs Film?
Film
14. Cisza vs Hałas?
Cisza ...zdecydowanie cisza...
15. Rozmowa vs SMS'y?
Sms'y

------------------------------------------------------------------------------------------------------
Postaram się napisać dzisiaj rozdział
Buziaki Tośka!
  • awatar Cukierkowa.: Serdecznie zapraszam do mojej szafy! Atrakcyjne ceny! http://szafa.pl/profil/Insomnia01/sprzedaje_lub_wymieniam Pozdrawiam:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
- Tośkaaa!!!-wołał ktoś.
- Czego?! Nie widać ,że śpię? - było to wieczorem bo byłam strasznie zmęczona i musiałam się położyć ,usiadłam na łóżku i zobaczyłam skaczącego ze szczęścia Louisa.
- Kocham Cie. -zaśmiał się. Mi nie było do śmiechu. Nie wyjaśnił mi jeszcze dlaczego powiedział tak tej prezenterce w telewizji.
- Lou?
- Tak ,słońce ty moje? - powiedział pieszczotliwie.
- Dlaczego powiedziałeś w telewizji ,że byłam zwykłą -nie chciałam to mówić ,ale tak odczułam wtedy ,że za taką mnie uważa -szmatą? -powiedziałam i łzy spłynęły po twarzy. Zamyślił się i spuścił głowe. Złapał mnie za ręke i spojrzał głęboko ,głęboko w zapłakane oczy.
- Bo cie kocham. Ty mnie zostawiłaś po tym jak zrobiłem to co zrobiłem ,i się załamałem. Chłopaki wiele razy próbowali mnie pocieszyć ,że będzie dobrze ,że jeszcze się zejdziemy. Ale ja wierzyłem ,że nigdy mi tego nie wybaczysz ,chociaż wybaczyłaś. Tak na prawdę powiedziałem tak ,bo to co mówiłem np. że jesteś dla mnie nikim itp. to tak na serio mówiłem o samym sobie. Chodziło o to ,że to ty masz mnie już głęboko w dupie ,że jestem już dla ciebie nikim. Przepraszam ,że powiedziałem tak. Odwróce to i jeszcze raz przepraszam za swoje zachowanie. Zachowałem się jak debil i totalny cham. - przytuliłam go chodź miałam jeszcze jedno pytanie. Chciał mnie pocałować ,ale ja położyłam ręke na jego ustach i zapytałam.
- A powiesz mi z kim...no wiesz ..-posmutniałam jeszcze bardziej.
- Z moją byłą dziewczyną ,z Eleanor.
- Aha. No dobra. Skończmy te smutki. Ważne ,że już nigdy to się nie zdarzy. Prawda?
- Tak. -przytaknął posłusznie. Przybliżyłam sie do niego jakbym chciała go pocałować ,ale nie to było w moich panach.
- Przysięgnij ,że nie pokochasz innej?
- Nie moge. -wyszeptał z fascynacją ,mnie to oburzyło.
- Niby dlaczego?! -
- Nie mogę przysiąc ,że nie będzie innej tylko ,że ona będzie mówić do ciebie "mamo".- och mój kochany Louis powrócił.
- Kocham cię ty mój mały urwisie. -powiedziałam i poczochrałam jego ułożone włosy.
- Ja ciebie też. -powiedział po czym podniósł mnie tak jak na tych wszystkich amerykańskich filmach (http://republika.pl/blog_en_5108224/7934600/tr/153bbf9d6ceeb89ed7ec80f.jpeg)
- Louis! -spojrzałam na zegarek. -Jesteśmy spóźnieni. Dalej szybko zbieraj się -po czym wyrwałam się z jego uścisku.
- Ale gdzie jesteśmy spóźnieni? -zapytał zdezoriętowany.
- Do Nathaniela! -wykrzyknęłam.
- Ale po co?
- Zaprosił nas wszystkich na impreze w jego domu ,tylko nasza siódemka.
CDN.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje ,że się podoba. Wiem ,że mało ,ale mam strasznie zabiegany dzień. Zaraz (dosłownie za 5 minut ) zaczyna się mecz (żużel) i po prostu spieszę się. Musiałam napisać ,bo każdy zastanawiał się dlaczego Louis tak powiedział. Macie odpowiedź. Uwielbiam was.
Buziaki Tośka!
  • awatar TośkaTosia: @Porszaczek;*: Heh :D Tośka czyli ja też jest niska więc się nada :D
  • awatar Porszaczek;*: @Meg Blood: zgadzam się :D huehue jak to czytam przypomina mi sie królewna sniezka i 7 krasnoludków ale 1 chyba sie gdzieś zgubił ;P
  • awatar Meg Blood: super <33 słodkie z tym tekstem o mamie <3 aww ;3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

turnmeon122
 
tosia606
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Harry ostatnio napisał na swoim twitterku.
" Miałem dzisiaj na sobie nowe dżinsy i właśnie uświadomiłem sobie ,że chodziłem cały dzień z naklejką na nodze " Hazza zapomniał metki ściągnąć oj ten loczek
 

 
(...) Leżałam i bolało mnie wszystko ,zadałam sobie pytanie. Czy ktoś w ogóle mnie zapamięta? Otworzyłam ciężkie powieki i widziałam jakiegoś człowieka. Opowiem wam jak tam się znalazłam ,ale może zacznę od początku. Kiedy chłopaki poszli ,zostałam sama. Pożegnaliśmy się przed tym bo kolejnego dnia mieli już jechać do Wielkiej Brytanii i Irlandii do rodziny. Zostałam sama. Amy nie było bo pilnie przeprowadziła się do Hiszpani bo przeprowadziła się do rodziców a oni dostali tam prace. No cóż zostałam sama, znaczy z Chaczi. Tacie powiedziałam ,że cały tydzień będe u chłopaków żeby mnie nie sprawdzał. Chciałam pobyć sama. Włączyłam telewizor ,a tam właśnie był wywiad z Louisem. Tematem było :Nowa Dzieczyna Louisa . A na ekranie w studio widniało moje i Louisa zdjęcie ,to samo które zrobił w lustrze. Najwyraźniej wstawił je na fb.
- No więc ,Louis. Kto to jest? Twoja nowa dziewczyna ?
- To była moja dziewczyna. -powiedział z wyrzutem- Ale to już przeszłość. Chcem się skupić na fankach i na karierze.
- Coś nam się nie wydaje. Mamy też zdjęcie ,z przed kilku dni. -na ekranie wyświetliło się zdjęcie z jeziora jak chlapaliśmy się w wodzie - I co ty na to?
- Hmm.. No jak już mówiłem ,to nikt. Ona była tylko moją przygodą.
- A powiesz kim dla ciebie była?
- Była moją dziewczyną ,a nawet narzeczoną. No ,ale cóż zakończyłem ten związek ,kiedy mnie zdradziła. -łzy poleciały mi kiedy to usłyszałam ,kłamanie przyszło mu tak szybko. Teraz wiem jaki jest na prawde. Okropny i chamski. Ufałam mu. Kochałam go i dalej go kocham. Ale mnie zranił.
- Louis. Mamy jeszcze jedno pytanie dotyczące tej dziewczyny.
- Tak?
- Kochasz ją? -serce mi zamarło.
- Nie ,już nie.
- Dziękujemy ,członkowi zespołu One Direction.
Po tym jak to powiedział szlochałam przez jakieś 4 godziny ,kiedy przyszedł mi do głowy plan. To były myśli samobójcze. Ubrałam się i wyszłam z domu. Wzięłam ze sobą telefon i wysłałam sms do każdego z chłopaków o takiej treści "Skoro on mnie nie kocha to ja ide się zabić. Pozostałości po mnie możecie szukać na cmentarzu.". Złapałam taksówkę.
- Gdzie pani sobie życzy? -powiedział miły kierowca.
- Pod najwyższy budynek w tym mieście. -powiedziałam.
- Jak pani sobie życzy. -odparł wesoło. Moje oczy były cały we łzach. Skocze ,skoro on mnie nie kocha. Tylko w ten sposób mnie pokocha. Będe mogła być plisko niego zawsze i wszędzie. Wysiadłam na miejscu. Weszłam na dach budynku i spojrzałam w dół. Nagle ni stąd ni z owąd stanął obok mnie jakiś mężczyzna.
- Dlaczego chcesz to zrobić? -zapytał a ja się odwróciłam. Był ,tak bardziej w moim wieku. Miał długie włosy ,tak bardziej jak Cody Simpson lub Justin Bieber. Były koloru kasztanowego ,miał zielone oczy. Był ubrany bardziej jak skejt. ( data.whicdn.com/(…)tumblr_looqzb1Ra11qkdapho1_500_l… ) W ręku trzymał deskorolke ,byśmy sie dobrze zrozumieli też kochałam jeździć na deskorolce ,ale ostatnio zbyt dużo się działo i nie było czasu.
- On mnie nie kocha -powiedziałam przez łzy.
- Wiem ,przeżyłem coś podobnego. Usiądź pogadamy. -wskazał miejsce obok siebie.
- Dobra. -co mi szkodziło. Usiadłam na brzegu moje nogi wisiały ,wystarczyło lekko się ssunąć i ...ale może najpierw porozmawiać z nieznajomym chłopakiem.
- Czemu próbujesz to zrobić? -zapytał patrząc mi głęboko w oczy.
- Byłam z chłopakiem. Jest sławny. Mówił ,że mnie kocha. Oświadczył mi się. A potem wyznał mi ,że mnie zdradził. Oddałam mu pierścionek i odeszłam ,a on w wywiadzie powiedział ,że jestem nikim ,że mnie nie kocha ,że byłam tylko przygodą i ,że to ja go zdradziłam. To było podłe ,ale ja nadal go kocham ,a on mnie już nie.- mój głos się załamał.
- To na prawdę straszne. Ale myślę ,że Louis nie chciał cię zranić. To była tylko taka reakcja. Prawdopodobnie tak przeżywa to co się stało ,że wyparł się wszystkiego żeby nie cierpieć. Nie musicie od razu się żenić. Dajcie sobie nawzajem szansę. Wielu ludzi jest ze sobą z 10 lat i jeszcze się nie pobrało bo im się nie śpieszy. Ważne ,że są razem. A co z Liamem? - to było niesamowite.
- Też go kocham. Nie potrafię wybrać. Ale jeśli już musze to moim życiem jest Louis. Przecież przez niego tu jestem. Zaraz ,zaraz. Skąt wiesz o Louisie i Liamie?
- A czy to ważne. -uśmiechnął się do mnie łobuzersko.- Chcesz się przenieść do mnie. No wiesz ,puki Louis i reszta nie przyjadą z zagranicy. - skąt on to wszystko wiedział. Był bardzo miły. Nie był jak wszyscy chłopcy ,którzy są tak denerwujący ,że od razu chce się im przywalić ...krzesłem ...w twarz.
- No ,nie wiem. Znamy się od -spojrzałam na zegarek w telefonie- Piętnastu minut ,a ja mam się do ciebie wprowadzić. -zaśmiałam się. Zaraz ,co ,ja się zaśmiałam. To było mój pierwszy uśmiech od 2 tygodni. On chyba dobrze na mnie działał. -Ale wiesz, Dobra. Co mi szkodzi ,przecież już i tak jestem w rozsypce. A tak poza tym to jak się nazywasz? -zapytałam kładąc się i spoglądając w niebo.
- Nathaniel.
- A ja jes..
- Tosia wiem.
- Kurwa skąt ty to wszystko wiesz?! -zapytałam.
- Taki mała tajemnica... A tajemnica tkwi w magii.- zaśmiałam się tylko i przytuliłam. Był taki fajny. /To Nathaniel zmienił kierunek tej historii. Miała się ona skończyć całkiem inaczej. Tosia była by w innym miejscu. Ludzie by płakali ,a jej by już nie było. To Nathnielowi udało się jej przemówić do rozsądku i pokazać ,że nie tylko miłość jest ważna ,ale także przyjaźń. Teraz wie czego chce. Najbardziej na świecie kocha ich obojga ,lecz Louis jest miłością jej życia ,a Liam największym pocieszeniem i najlepszym przyjacielem. /
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ !
- Nathaniel! Wyłaź. Ja musze do łazienki! - krzyczałam.
- Mała ,nie spinaj się tak. Wdech i wydech. -zaśmiał się.
- Nathaniel!! Mowie do ciebie. Wyłaź bo dzisiaj spotykamy się z chłopakami ,w końcu przyjeżdżają ,a ja musze jakoś wyglądać.
- Już ide ,mała. -każdy miał dla mnie ksywke. Liam :księżniczka ,Louis ,Niall ,Zayn ,Harry : kot ,a Nathaniel : mała. Fajnie ,że taka dziewczyna jak ja ,mam aż sześciu takich przystojniaków przy sobie. Kocham ich wszystkich ,bo każdy jest inny.
3 GODZINY PÓŹNIEJ W DOMU TOSI
- Tosiu!!! -krzyknęli chłopaki chórem kiedy otworzyłam drzwi. Rzucili się na mnie i zaczęli całował i zgniatać.
- Tak bardzo tęskniliśmy. -powiedział Niall. -Za twoimi pysznymi naleśnikami najbardziej. A mówiąc o naleśnikach masz coś do jedzenia? -zaśmiałam się i wskazałam mu lodówkę ,a ten podbiegł i zaczął ją opróżniać.
- Tęskniłem Tosiu .-powiedział Louis łapiąc mnie w pasie. Przybliżył się i pocałował mnie.
- Kocham cię -wyszeptałam mu do ucha.
- Ja też cie kocham i już nigdy nie zmarnuje takiej szansy. -oczywiście chłopaki wydzwaniali kiedy odczytali sms'y. Wyjaśniłam im ,że już wszystko okey i nie muszą się martwić.
- A kto to ? -zapytał Harry patrząc na Nathaniela.
- To mój dobry przyjaciel. -podeszłam do niego i przytuliłam go.
- Czyli ja teraz pójdę pod margines. -powiedział smutno Liam.
- Ależ ,nie ty zawsze byłeś i będziesz moim najlepszym przyjacielem i ciebie także kocham. -uśmiechnął się i przytulił mnie tak jakbyśmy się ze 20 lat nie widzieli.
- Vas Happenin?! -wydarł się na cały dom Zayn.
- Zayn!!!!! -wydarłam się na cały dom. -Dasz nam się troche nacieszyć sobą.
- Przepraszam ,chciałem zwrócić na siebie uwage bo też się za tobą stęskniłem. No chodź do mnie kocie. -powiedział rozkładając ramiona. Przytuliłam go ,ale złapałam jego gumke od bokserek i strzeliłam nią. Zaczęłam się śmiać a chłopaki razem ze mną ,Zayn też się przyłączył kiedy już skończył panikować ,że mu gacie się rozerwały. Potem chłopaki włączyli jakiś film ,a Louis tulił się do Harrego i mówił:
- Kochanie ,boje się ,przytul mnie.
Było zabawnie. Nathaniel zaprzyjaźnił się z chłopakami ,będzie z nas zgrany duet. "Tośka i sześciu wariatów " tak właśnie nazywa się książka.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i co? Co o tym myślicie. Troche nad tym siedziałam. Troche też płakałam pisząc to. Pojawił się nam nowy gość między innymi Nathaniel.
Buziaki Tośka !
  • awatar TośkaTosia: @Bezimienna18 ♥: Dobra ,spoko ...
  • awatar Bezimienna18 ♥: @TośkaTosia: Ale ja wcale nie jestem hejterem... A na moim blogu panuje taki porządek że tych co piszą opowiadania lub coś w tym stylu mam w ważnych. Bo łatwiej mogę sprawdzić nowości...
  • awatar TośkaTosia: @Bezimienna18 ♥: Pisze to ze względu na osoby które mnie obserwują ,a nie ze względu na hejterów ,których tu jest mnóstwo.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
(...) Nad jeziorem było całkiem nieźle. Kiedy Esem i Harry już przyjechali przygotowaliśmy im piękną randke i zostawiliśmy ich samych. Harry pisał mi ,że jest mi dłużny za tamten dzień. Fajnie ,że są razem. Loczuś ma kogoś kogo kocha. Oby byli razem i nic nie stanęło im na przeszkodzie. No cóż ,ale nie będe cały czas paplać o Esme i Harrym. Usiadłam sobie wygodnie w fotelu i włączyłam tv. Leciały "Pamiętniki Wampirów" więc zaczęłam oglądać aż ktoś nie zapukał do drzwi. Stal tam Liam z torbą i czapką jaką maja listonosz.
- Yyyy..hej. A ty co zmieniasz zawód? -zapytalam żartobliwie.
- Louis mnie tak ubrał -zaśmiał się -Kazał dostarczyć kilka rzeczy -wyciągnął z torby pudełko i wielki plik listów wszystkie były do mnie od Louisa.
- Ohhh.-westchnęłam ciężko -Jestem ciekawa co on znów wymodził(czyli inaczej wymyślił lub wykombinował). Dobra dzięki. -odchodził już -Liam !
- Słucham. -odwrócił się do mnie.
- Czy mógłbyś do mnie jutro przyjść? Prosze.
- Jasne. Dla mojej księżniczki wszystko -był taki słodki i nie nazywał mnie kotem.
- Kocham cie. Jutro o 12. To do zobaczenia.
- Pa. -odpowiedział krótko ,ale uroczo. Zamknęłam drzwi i wróciłam do oglądania filmu. Kiedy znudziło mi się już oglądanie był wieczór. Całkowicie zapomniałam o listach od Louisa. Pobiegłam na górę do swojego pokoju i zaczęłam otwierać pierwszy na którym pisało "Otwórz najpierw".
Droga Tosiu!
Kochanie ,cały czas myślę o Tobie ,ale Zayn nie daje mi wychodzić z domu. Bo mówi ,że jak przyjde do Ciebie to dostane w twarz. W tym liście chciałem Ci coś wyznać. A mianowicie to ,że ...przespałem się z jakąś laską na imprezie. Nie chciałem tego przed tobą ukrywać. Przepraszam. Robiłem to nieświadomie. Wiesz ,że Ciebie tylko kocham i jeszcze raz przepraszam. Nie chciałem tego. Mam nadzieje ,że mi wybaczysz. Cały czas o Tobie myślę i nie daje mi to spokoju.
P.s. Kocham Cie
Louis.
Totalnie mnie zamurowało i spłynęła po mojej twarzy pierwsza łza ,a za nią miliony innych. Dlaczego to zrobił?! To taka jest jego miłość. Ściągnęłam pierścionek z palca i ubrałam buty. Pobiegłam do nich do domu i weszłam bez pukania.
- Gdzie on jest?! -zapytałam przez łzy Harrego.
- U siebie -powiedział wiedząc o co chodzi. Mocno trzymałam pierścionek w ręce. Weszłam do jego pokoju i zobaczyłam jak nigdy nic siedzi na twitterze. Stanęłam przed nim ,odwrócił się i spuścił wzrok wstydząc się.
- Jaa...-nie mogłam wydusić słowa. - Ja ci ufałam. -powiedziałam cicho. Położyłam pierścionek na łóżku i wybiegłam bez słowa. Ale zderzyłam się z Niallem.
- Co ci się stało? -przytuliłam się do niego i zaczęłam szlochać.- Ćśiii ...ćśiii...spokojnie. -zaprowadził mnie do siebie. -Co się stało? Ej ,nie moge patrzeć jak tak płaczesz. Prosze ,powiedz.
- Louis ... Ja nie moge. -podbiegłam w róg pokoju, usiadłam w nim i zakryłam twarz rękoma.
- Poczekaj. Harry!!! -zawołał swojego przyjaciela. -Szybko. -Harry przybiegł jakby się paliło.
- Co jest?
- Chodź tu na sekunde. -wyszli za drzwi i zaczęli rozmawiać ,nie słyszałam nic ,tylko moje płakanie. Po chwili weszli ,a Niall przytulił mnie i razem z Zaynem ,Harrym i Liamem zawieźli mnie do domu.
- Chyba się nie obrazisz jak wejdziemy ,no wiesz w tej chwili powinnaś z kimś zostac ,żebyś sobie czegoś nie zrobiła -powiedział Harry. Miał racje ,jeszcze troche a poszła bym na most. Położyłam się na kanapie wycierając swoje zapłakane oczy. Podszedł Harry ,podniósł mnie z kanapy ,usiadł i położył moją głowe na swoich nogach. Włączył telewizor i pogłaskał mnie po głowie.
- Będzie dobrze...
------------------------------------------------------------------------------------------------------
'Do czytania tego polecam piosenke "Jula -Byłam" ,doskonale opisuje uczucia Tosi. Aż mi się płakać chce
Ps. Mam nadzieje że nikt nie będzie zawiedziony ,ale musiałam coś wymyślić żeby była akcja jakaś. Przepraszam jeśli ktoś ma do mnie żal o to. A jeśli wam się podoba piszcie komentarze i klikajcie "Lubie to!"
Buziaki Tośka!
  • awatar TośkaTosia: @Meg Blood: Dziękuje ,też cie kocham :D
  • awatar Meg Blood: takie smutne, ale tak zajebiście cudowne. kocham Cię <33 w życiu nie miałabym do ciebie żalu. To jest piękne <3 <3
  • awatar TośkaTosia: @Porszaczek;*: Chyba nie jesteś zła ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
(...) Siedziałam sama w domu. Tata miał dzisiaj przyjść i sprawdzić "czy nic mi nie jest". Chodź pewnie i tak miał to w dupie. Przyjechał ostatnio by odwiedzić babcie. Aktualnie mieszka w Warszawie i ma wszystko i wszystkich gdzieś. Dla niego jest ważne tylko wygląd ,laski i imprezy. Jest okropny ,no ale cóż poradzić. Zawsze myślałam ,że każdy będzie mi współczuł ,ale nikogo to nie obchodziło. Nikt kompletnie nikt. Znajomi nie znali tego bólu. Oni widzą się ze swoimi ojcami 20 razy dziennie ,a ja 1 w roku. Jak byłam mała zawsze kiedy mama nie patrzyła płakałam. Nie chciałam tego nikomu mówić. Teraz już nie płacze z tego powodu ,skoro on ma mnie w dupie stwierdziłam ,że ja go tez będe mieć. Pamiętam jedną rzecz kiedyś ,(kiedy już miałam go gdzieś) powiedziałam "Jak kiedyś wyjdę za mąż ,nie zaprosze go nawet na ślub" Było to chamskie ,ale one nawet o moich zakichanych urodzinach nie pamięta i .... Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Cześć słońce! -otworzyłam mu drzwi a ten z uśmiechem jak klown stanął przede mną.
- No Cześć. -powiedziałam z brakiem entuzjazmu.
- Jak tam ,żyjesz? -zapytał wchodząc do domu.
- Dobrz...-usłyszałam łomot na gorze ,pewnie Loui znów wlazł przez okno.
- Louis! Złaź w tej chwili! -krzyknęłam nie ruszając się z miejsca. Kilka sekund potem Louis zszedł ze schodów z koszykiem wiklinowym i kocem.
- Dzień dobry. -powiedział Louis.
- Dzień dobry. -odrzekł ojciec. -Nie wiedziałem ,że masz gościa. Kto to?
- To nie żaden gość. On w pewnym sensie tu mieszka. To mój narzeczony. -powiedziałam ,tak jakbym chciała się chwalić.
- Coo? Ślub w tym wieku?! Chyba oszalałaś. O nie. -co oni wszyscy mieli do naszego związku? Niech się zajmą własnym życiem ,a nie w cudze się wtrącają.
- Będe robić co chce. Mam już 19 lat ,a Lou ma 20 ,będziemy robić wszystko co nam się żywnie podoba -ymmm to troche dziwnie zabrzmiało.
- Proszę pana ,ja ją kocham. Niech pan nam tego nie utrudnia ,wczoraj pańska córka przeżyła ciężkie chwile a dziś znów ma cierpieć? To chyba nie fair. -wtrącił się Louis odkładając na ziemię koszyk i koc.
- Skoro tak mówisz. To dobrze. Widze tu koszyk piknikowy ,gdzie się wybieracie. -hahahaha czasem inteligencja mojego ojca mnie rozbawiała ...a gdzie mogli byśmy iść z koszykiem piknikowym hmm.. no nie wiem może na piknik.
- Wybierzemy się nad jezioro na mały piknik. Ma pan ochote jechać z nami? -zapytała uprzejmie marchewa.
- Z miłą chęcią -dlaczegoooooo?!.
- Dobra kocie ,zbieraj się. -poleciałam po telefon i trampki i pojechaliśmy. Wysiadłam i od razu wskoczyłam do wody z Louisem.
- Aaaaa!!! Hahahaha Nie chlap! Hahahaha ! Przestań. -wołałam śmiejąc się przy tym. Na "plaży" było kilka osób. Trójke kobiet w stroju kąpielowym opalających się na ręczniku ,kilka dzieci , pięciu facetów grających w siatkówkę na piasku.
- Tośka!!!! -zawołał tata -Ktoś do ciebie dzwon!!!! -wybiegłam sprintem z wody ,wytarłam ręce i ręcznik i chwyciłam telefon.
- Hmm. cześć Tosiu. -odezwał się nieznany mi dotąd głos dziewczyny.
- Cześć. A z kim rozmawiam?
- Eh. Zapomniałam. Tu Esme. Harry mi mówił ,że masz mi coś powiedzieć.- loczek nieźle mnie wkopał.
- Ymm. Poczekaj sekunde. -przyłożyłam słuchawke do brzucha.- Louis. Chodź tu zaraz. - Objaśniłam mu mój plan który zdołałam wymyślić w ciągu tych kilku sekund.
- Dobra przyjedź nad jezioro za godzine.
- Okey.-rozłączyłam się i wybrałam numer Harrego.
- Ty gościu. Masz tu przyjechać w tej chwili. Załatwiłam ci randke. -rozkazałam
- Dobra ,już jade.
(...)
CDN.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje ,że się podoba. Jednak wzięła mnie wena na wieczór. Dobra dla śpiących "Dobranoc" ,a dla rozbudzonych "Do widzenia (a raczej poprawnie by był do napisania ,ale mniejsza o to) "
Buziaki Tośka !
  • awatar TośkaTosia: @Porszaczek;*: Nie wiem czy będziesz zadowolona z nowego rozdziału. Ale po tym dołku który przeżyje Tośka z opowiadania ,będzie juz tylko dobrze :D
  • awatar TośkaTosia: :) Dzięki
  • awatar Porszaczek;*: Boskie :D a ojciec serio teraz sie zainteresował
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
... Wyjrzałam przez okno. Zauważyłam ,że Liam ,Zayn ,Harry i Niall wysiadają już z auta ,razem z Louisem wzięliśmy naszą broń. Stanęliśmy przed drzwiami jakieś 5 metrów żeby była dobra odległość. Chłopaki zaczęli otwierać drzwi ,a my z pistoletów na wode chlapać na potęge.
- Aaaaa!- piszczał Zayn ,który od dawna bał się wody. Rewanż się udał. Byli cali mokrzy jak szczury ,ale takie ładne szczury. Hazza musiał suszyć swoje piękne loki. Było zabawnie. Wszyscy się śmiali i wygłupiali ,w końcu chłopaki dorwali jeden z pistoletów i dopadli mnie. Poszłam do Loczka żeby także wysuszyć włosy i ubrania. Pod ciuchami miałam stroj kąpielowy bo wiedziałam ,że prędzej czy później chłopaki obleją mnie. Zdjęłam koszulke i zapukałam do drzwi.
- Harry! Moge wejśc?!
- Jasne. Wchodź. -zawołał wesolutko.
Weszłam po cichu. Harry czesał włosy przeglądając się w lusterku.
- Chcesz żeby Lou mnie zamordował. -powiedział ze śmiechem i spojrzał na mój biust.
- Chłopaki mnie dopadli. Musze wysuszyć bluzke ,nic nie poradze. - uśmiechnęłam się.
- Oj kocie ,kocie.- westchnął.
- O co wam chodzi? Co wy tak z tym kotem?! -zapytałam podenerwowana.
- Nie wiem... Ja lubie koty. -odrzekł po czym uśmiechnął się od ucha do ucha. '
- Złapałam ręcznik i nachyliłam się żeby wytrzać włosy.
- Harry!!! Czy ty się patrzysz na mój tyłek?! -powiedziałam podejrzliwie.
- Yyyy..nie. -wyciągnął do mnie ręke żebym dała mu ręcznik.
- Prosze Haroldzie. -rzekłam. Po czym ujął moje włosy i zaczął wycierać. To było dziwne ,na prawde dziwne. Ale to Harry zaraził się wariactwem od Louisa. Wziął grzebień i zaczął je czesać.
- Harry?
- He? -powiedział skupiony na czesaniu.
- Co ty robisz do jasnej cholery?!
- Nic. Dawno nie rozmawialiśmy. - odrzekł wpatrując się we włosy.
- Cały czas rozmawiamy. - powiedziałam.
- Ale tak na poważnie.
- Chcesz żebym pomogła ci poderwać tą nową dziewczynę prawda? -rozgryzłam go. Zaczął się śmiać.
- No to opowiadaj. W szczegółach. -odrzekłam na ten nagły napad śmiechu.
(...)
CDN.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Troche krótkie ,ale weny nie mam. Postaram się coś fajnego napisać jutro bo jutro piąteczek!
Piszcie komentarze na moim nowym blogu czy wam się on podoba : http://rose-one-direction.blogspot.com
Buziaki Tośka
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
- Może państwo wejdą. -zaproponowałam bo Louis był nieco wystraszony. -A Louis może się ubierzesz?
- Yyy..Ta już ide. -powiedział niemrawo. Usiadłam przy stole razem z jego rodzicami. Siedzieliśmy w ciszy ,byli podenerowani. Lou dołączył do nas.
- To co was do mnie sprowadza? -powiedział z miną "po co przyjeżdżaliście?!".
- Chłopcy zadzwonili i oświadczyli ,że miło by było gdybyśmy przyjechali w odwiedziny. -powiedziała kobieta.
- Synu ,czy możemy z tobą porozmawiać?- orzekł i spojrzał na mnie.
- Dobrze ,to ja może pójdę na górę.- wyszłam i usiadłam na schodach tak żeby mnie nie widzieli ,ale żebym wszystko dobrze słyszała.
- Kto to jest?! -wykrzyczał pan Mark. -Przespałeś się z jakąś dziw**! - łzy popłynęły mi po policzkach.
- To nie jest żądna dziw**! Ja ją kocham rozumiesz.- zaprotestował Louis.
- Ach ,tak czyli jesteś jej kochankiem. W niezłe bagno wpadłeś synu! Myślałem ,że znajdziesz sobie normalną żone...-nie dokończył bo Louis mu przerwał.
- Ty nic nie rozumiesz! Ja ją kocham. Widziałeś pierścionek na jej ręku. Jesteśmy zaręczeni! -wrzasnął. Nie chciałam słuchać dalej jak mnie obrażają. Łzy leciały mi nie miłosiernie ,mówiłam sobie w duchu "Nie płacz !" To i tak nic nie dawało. Przeszłam obok nich złapałam swój telefon i wybiegłam z tego miejsca.
- Tosiu! -wołał Louis. Wybiegł za mną. Zaczęłam biec żeby od niego uciec ,ale podbiegł do mnie i złapał mnie za ręce tak ,że nie mogłam się wyrwać.
- Czego chcesz?! -krzyknęłam cała we łzach.
- Gówno mnie obchodzi co oni myślą. Dla mnie liczysz się tylko ty! -chyba całe osiedle go wtedy usłyszało. Jego rodzice wyszli z domu i stanęli w dużej odległości wpatrując się w nas ze satysfakcją.
- Proszę. Chodź. Dla mnie ...-nie poskutkowało -...Dla Liama..-powiedział spuszczając wzrok.
- Louis ja..-chciałam mu wyjaśnić że między mną a Liamem nic nie ma ,ale zakrył mi usta palcem i pocałował.
- Louis. Czy możesz przez chwileczkę mnie posłuchać. Między mną a nim nic nie ma. No tak ,kocham go ,ale jak brata ,a ty jesteś moim życiem.
- Ja to dobrze wiem ,Tosiu. Kochasz go jak przyjaciela ...ale on ,on czuje coś więcej. -posmutniał. Jak z pogawędki o jego rodzicach przeszliśmy do rozmowy o uczuciach Liama do mnie? Dlaczego życie jest takie trudne. Dlaczego szczęście cały czas omija mnie szerokim łukiem. Czułam się jak w "Zmierzchu". Kochali mnie dwaj ,ja kochałam ich ,no cóż. Louis jako Edward a Liam jako Jacob. Jak oglądalam ten film zawsze wolałam Jacoba ,ale w tym wypadku wybieram Edwarda-Louisa...Objął mnie ramieniem i podeszliśmy do jego rodziców. Byli weseli. Zauważyłam ,że szybko zmienia im się humor.
- Przypomina mi się jak my kiedyś byliśmy młodzi ,szaleni i po uszy zakochani...To były czasy.. -westchnęła kobieta z entuzjazmem. -Przepraszamy ,że cie tak potraktowaliśmy. Sądzę ,że jesteś mądrą i miłą dziewczyną ,pasujesz do mojego syna.
- Dziękuje. Miło mi że pani tak mówi.
- Pani. Jestem twoja mamą. -odparła śmiejąc się.
- A jeśli się krępujesz to możemy mówić sobie na "ty".-powiedział pan...znaczy Mark.
- Dobra. Koniec tych pogaduszek muszę ochrzanić chłopaków za to. Zaraz wracam. -złapałam go za ręke i przyciągnęłam.
- Ja to zrobię ,a wy wejdźcie i porozmawiajcie sobie.- powiedziałam wchodząc do domu. Wzięłam telefon i wybrałam numer Nialla wiedziałam ,że on to wszystko ukartował oczywiście była mu potrzebna pomoc Zayna. Liama pewnie nie wtajemniczyli w swoj chytry plan.
- Hallo ,Niall.
- O hej kocie. Co tam słychać? -wybuchnął śmiechem.
- Ja wiem ,że to ty. Będzie rewanż. Obiecuje ci to. -powiedziałam głosem który mial przekazać tylko jedno "zamorduje cie".
- Oj kocie ,to był tylko głupi żart. Chyba nie bierzesz tego do siebie? -było to oczywiście pytanie retoryczne.
- Spróbuj tylko przekroczyć próg domu. A będzie źle. -odrzekłam jak jakiś zabójca czy coś -No to narazie -zmieniłam ton mówienia na małą słodką i uroczą dziewczynkę.
- Tosiu. Chodź. Chcielibyśmy cie lepiej poznać.- odezwała się Jay.
CDN.♥
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje ,że się podoba Proszę o komentarze
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Mam pytanie. Czy ktoś w ogóle jeszcze czyta mój blog? Bo nie ma nikogo za bardzo. Prawie nikt nie pisze komentarzy. Nie mobilizuje mnie do pisania. Powiedzcie czy dalej mam pisać czy nie i czy podoba wam się mój nowy blog czy nie? Bo ja mam na prawde dużo nauki teraz ,a po co mam marnować czas na pisanie jeśli nikt tego wcale nie czyta. A widze ,że jest dużo osób które mnie obserwują a nigdy nie napiszą komentarza.
Tosia
  • awatar Turn me on. ♥: ja czytam!!! tyleże mam taki sam problem.
  • awatar TośkaTosia: No dobra nie zawieszam ,ale jeśli byście były tak dobre polećcie mnie znajomym.
  • awatar Porszaczek;*: JA CZYTAM!! i jestem wielką fanka ;P zawsze wchodzę i lookam czy coś napisałaś nie zawieszaj pliss :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
' Wstałam bo słyszałam jak ktoś łomocze w kuchni ,to nie mogła być mama bo wyjechała na pół roku do pracy za granice. Ojciec ma się mną opiekować ,mimo to ,że dwa dni temu skończyłam 19 lat. Pomyślałam ,że może zacznę zbierać pieniądze żeby wynająć jakiś przytulny kącik. Zeszłam na dół i zaglądnęłam zza progu. Był to Lou siedzący z miską płatków w ręku trzymając telefon. Jak sądzę siedział na twitterze jak zawsze kiedy ma wolny czas i pisze z fankami. Zaszłam go od tyłu i zakryłam oczy. Oczywiste było to ,że mnie rozpozna ,no bo przecież kto by był w tym domu oprócz mnie .
- Cześć kocie! -odsłonił moje ręce i odwrócił się do mnie. Pocałowałam go lekko.
- Cześć marchewo! -odpowiedziałam topiąc się w jego oczach -To co dzisiaj robimy? Masz jakiś pomysł? - zapytałam z nadzieją.
- A mam -uśmiechnął się do mnie podejrzliwie -Chłopaki jadą dzisiaj do parku wodnego i mam wolny dom.-powiedział bardziej pytająco.
- Yyyyymmm ...No więc chodźmy. Tylko daj mi 20 minut. -poszłam do pokoju ubrałam dżinsowe szorty i białą koszulke z przodu był napis "yes" ,a z tyłu napis "no". Ubrałam stare troche już podarte trampki ,wyczesałam włosy i zeszłam do Louisa.
- Jestem gotowa..! - powiedziałam kiedy zastałam go oglądającego jakiś teleturniej. Stanęłam i odarłam się o ścianę na łokciu ,tak jak często robią faceci żeby poderwać jakąś laske.
- Mrałłł..! -podszedł do mnie i wziął na barana -Jedziemy. -powiedział po czym pojechaliśmy do domu One Direction. Wysiadłam i otworzyłam drzwi bez wahania ,Louis zawsze zostawiał je otwarte bo nie chciało mu się ich zamykać. Powędrowałam do pokoju Louisa a ten powiedział ,że woli posiedzieć w salonie. Wiedziałam o co mu chodzi ,w salonie była większa kanapa .
- Jesteś pewien ,że chłopaków nie będzie do 8? -powiedziałam z zakłopotaniem.
- Nie martw się kocie -podszedł do mnie od tyłu i przytulił mnie.
(...)
Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
- Kur... Pójde sprawdzić kto to.-był w samych bokserkach podszedł do drzwi i widziałam ,że jest bardzo zszokowany ,więc w try miga ubrałam szorty i koszulke. Podeszłam do niego.
- Dzień dobry. -rzekłam do dwóch stojących w progu ludzi. Kobiety i mężczyzny ,byli tak po czterdziestce. Kobieta miała kasztanowe włosy a facet miał ciemne prawie czarne włosy i okulary. Byli uśmiechnięci ,ale ręce mieli przeplecione na piersiach. Wyglądało to niepokojąco a dokładnie to : Louis stojący w drzwiach w samych gaciach i poczochranych włosach i ja obok niego (cieszy mnie to ,że chociaż zdołałam się przebrać ,ale mój narzeczony (jak to ciekawie brzmi) nie miał tyle szczęścia.
-Dzień dobry ...? -zapytała kobieta uśmiechając się do mnie szczerze.
- Tosia. A pani?-zapytałam grzecznie obcą mi kobietę.
- Jay. Mama Louisa. Miło mi cię poznać. -ooooo mieliśmy straszne kłopoty. Louis stał jak wryty ,ale po chwili ocknął się i przedstawił mi swojego tatę Marka. Ojciec Louego ujął moją dłoń i pocałował jak to kiedyś robili mężczyźni. Tym sposobem zauważył pierścionek na mojej ręce.
...
CDN.♥
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Było by mi bardzo miło gdybyście odwiedzali mojego nowego bloga i zastawiali komentarze : http://rose-one-direction.blogspot.com/
Buziaki Tośka ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
' Stałam w kuchni i piekłam naleśniki. Musiałam zrobić ich dość dużo bo jak każdy wie Niall ma niezły spust. Zrobiłam ich ze 30 i usiadłam z ulgą.
- Chłopaki ,śniadanie! -zawołałam ich ,bo byli w salonie i wylegiwali się na kanapie. Pierwszy przybiegł Niall i rzucił się na naleśniki. Zaraz po nim Harry ,Zayn i Liam. Wpałaszowali wszystkie .
- Jest jeszcze coś? -zapytał Niall.
- Ja zrobiłam swoje. Jak jesteś jeszcze głodny to zrób sobie kanapke. A nie mi dupe zawracasz.
- Mrałłł -wydał z siebie dziwne odgłosy Lou który przyszedł przed chwilą.
- Tosiuniu ,niuniu..!- zawołał pieszczotliwie Niall.
- Czego ku***?! -zawsze kiedy byłąm zmęczona klnęłam na potęge.
- Zlub mi platki -powiedział głosem przedszkolaka. Uniosłam głowe w góre zwracając się do Boga.
- Dlaczego?! -po czym Lou objął mnie w pasie i pocałował. Chwycił moją dłoń i spojrzał na pierścionek zaręczynowy. Wyrwałam się i poszłam robić "marudzie" płatki. Nalałam mleka ,wsypałam niechlujnie płatki do miski i podałam przed sam nos blondynowi.
- Świetna jesteś ,kocie. -od wczorajszego wieczoru to była moja ksywka bo chłopaki pootwierali moje prezenty ,zajrzeli oczywiście też do tego od Lou i znaleźli bielizne w panterke.
- To ostatni raz kiedy u was nocuje! -oznajmiłam -Lenie z was na potęge. Nawet śniadania sobie zrobić nie potrafią bo trzeba ich wyręczyć. -zaczęłam ględzić jak moja babcia.
- Też cie kocham - Lou powiedział słysząc naszą rozmowe.
- Jestem wykończona. Idę do domu. - założyłam buty i włożyłam szary sweter ,który kupił mi Louis ,jak wiele rzeczy ,większość to bluzki w paski i czerwone spodnie ,uparł się ,że jako jego narzeczona mam wyglądać tak jak on.
- Poczekaj ! - krzyknął Liam. - Louis ,moge ją odprowadzić? Jestem jej najlepszym przyjacielem. -spojrzał błagalnie na mojego przyszłego męża.
- Dobra. -powiedział słodko - Aha ,kocie wpadne jutro zrobić ci pobudkę.
- Ohh -odetchnęłam -Jeśli musisz.
' Liam złapał mnie za ręke i wyszliśmy.
-Powiedz mi jedno. -powiedział troche smutnawo -Tylko nie zrozum mnie źle. Czy ty na prawdę chcesz wziąść ślub i założyć rodzinę z Louisem? -powiedział z ciekawością.
- Tak -zawahałam się -Chyba tak -powiedziałam ciszej.
- No bo wiesz Louis na świra na punkcie dzieci i sam chciałby mieć dziecko w przyszłości..Z tobą.
- Coo? -powiedziałam z nie do wierzeniem. -Na prawdę?
- No -powiedział zmieszany.
- Kocham cię..! -wykrzyknęłam - Jesteś dla mnie jak brat ,którego nigdy nie miałam.
- Miło mi to słyszeć - nagle na jego twarzy pojawiła się iskierka nadziei- Też cie bardzo kocham -przytulił mnie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Bardzo was przepraszam ,ale skitrałam baterie w laptopie i musiałam oddać do naprawy kompa. Ale już jestem i postaram się nadrobić te zaległości. Dość długo go naprawiali ,ale tuż przed zepsuciem zdążyłam zrobić nowego bloga. Będe pisać tu i tam. Oto namiary mojego bloga : http://rose-one-direction.blogspot.com/
W tej chwili biore się za pisanie.
Buziaki Tośka..!
 

turnmeon122
 
tosia606
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

turnmeon122
 
tosia606
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
' Tego dnia był moje urodziny. Mama była w pracy ,a ja oglądałam po raz kolejny Titanica.
- Dlaczego?! Kur** ! Zmieścił by się na tych drzwiach..! - jak zawsze komentowałam. Kiedy usłyszałam kroki na górze. Byłam sama więc troche się zlękłam. Wzięłam parasol i trzymając go jak pałkę do baseballa weszłam po schodach. Nie wiem co po co mi był ten parasol. Gdyby był to złodziej to przecież nie zabolało by go to. Usłyszałam szmery w moim pokoju. Na drzwiach widniała kartka na której pisało "Włóż rękę do kieszeni" ,jak pisało tak zrobiłam i wyciągnęłam z kieszeni mała karteczkę. Pisało tam "Zejdź na dół i podejdź do lodówki". Na lodówce była kolejna kartka ,której nie było wcześniej "Otwórz". Otworzyłam lodówkę i zauważyłam fioletową babeczke (inaczej mufinka czy jakoś tak). W nią był wbity patyczek z karteczką "Zjedz mnie". Wzięłam mały kęs i o mało się nie zakrztusiłam kolejną kartką tylko tym razem była ona w środku babeczki. Ktoś miał niezłe pomysły i dobrze wiedziałam kto to był. " Kocham Cie ,ale nie obraź się bo musisz wejść na górę do łazienki". Troszkę już mnie to drażniło ,ale poszłam do łazienki. Była cała w płatkach róż przyszedł mi na myśl Dariusz (z trudnych spraw). To było dziwne ,ale musiałam się przyzwyczaić ,że mój "narzeczony" ma zwariowane pomysły. na kafelkach było napisane czerwoną farbą "Musisz iść do swojej sypialni i to już koniec poszukiwań". Zaniepokojona weszłam ostrożnie do pokoju ,nie wiadomo co miało mnie tam spotkać. Zatkało mnie ,ale po kilku sekundach zaczęłam się śmiać jak wariatka ,że chyba nawet sąsiedzi mnie usłyszeli. W pokoju zobaczyłam Lou ,ubranego jedynie w bokserki w panterke ,z namalowanymi wąsami na twarzy (http://data.whicdn.com/images/12113368/b5910ec151KVCSZEA_64671_ff6b295b31_large.png?1310968889) i kocimi uszami (http://3.bp.blogspot.com/-YAMp7zVcMfM/TpL8fHmKvfI/AAAAAAAABGQ/FRczj4OyuEA/s1600/IMG_1630.JPG).
- Niespodzianka..! - powiedział i zaczął się śmiać razem ze mną. Położył się na łóżku i zawołał mnie znacząco. A reszte się domyślcie.
(...)
' Zaczęłam zakładać spodenki ,a Louis zszedł na dół.
- Lou ..! Sąsiedzi cie zobaczą przez okno..! - krzyknęłam za nim.
- A niech się patrzą. -uśmiechnął się i poszedł dalej.
' Ubrałam się i także zeszłam żeby zobaczyc co on tam kombinuje. Zobaczyłam jak bawił się z Chaczim. Dobrze sie rozumieli tylko ,że Chaczi wziął Louisa za kota i zaczął go gryść w noge ,co było bardzo zabawne.
- Aaaaa..! - tarzał się po ziemi i udawał sparaliżowanego - Kochanie ,pomóż..!
' Podałam mu ręke po czym wstał pocałował mnie i wziął na ręce. Wyciągnął bandamke i zawiązał mi nią oczy.
- Co ty robisz?!
- Porywam Cię.
- Ale gdzie?!
- To kolejna niespodzianka... - szepnął mi do ucha.
- A może byś się chociaż ubrał ,co ? - zaśmiałam się.
- Ty i tak nic nie widzisz. - czułam ,że się uśmiecha.
' Usłyszałam trzask drzwi i kazałam mu zakluczyć drzwi. Położył mnie w aucie na tylnych siedzeniach i ruszył. Zdjęłam lekko opaske z oczu .
- Zakładaj to! - powiedział.
- Ale gdzie jedziemy?!
- Zaraz się dowiesz.
' Kiedy dojechaliśmy zdjął mi chustke i zobaczyłam ,że stoimy przed domem chłopaków.
- No popacz ,nie spodziewałam się. -rzekłam z ironią.
' Uśmiechnął się i złapał mnie za ręke. Weszliśmy do środka było ciemno. Poszłam zapalić światło i nagle ..
- Wszystkiego Najlepszego!!! - wydarli się.
' Byli tam zarówno One Direction ,Amy ludzie ze szkoły i nawet zaprosili tą nową koleżankę Esme. Zaczęli się śmiać z Louisa.
- Lou idź się przebież..! - wrzasnęłam jak żona na męża. Ludzie podchodzili do mnie i życzyli mi "wszystkiego najlepszego" i w ogóle. Była świetna impreza. W końcu na koniec przyszedł czas na mówienie coś o solenizantce. Stałam na środku i podszedł do mnie Louis który zaczął.
- No więc ...Co moge powiedzieć .. Kiedy poznałem Tosię wiedziałem ,że będziemy razem - goście wybuchli śmiechem -Urzekłem ją swoim wyglądem.
- Oj już nie przesadzaj. - odrzekłam.
' Wręczył mi prezent i odszedł.
- Otwórz.! - krzyknęli wszyscy chórem.
' Otworzyłam pudełko ,a w nim znalazłam bieliznę i tiare jak dla księżniczki (http://zosia5.samosia.pl/ca274a3a274bfccca04e03990b70cbac/jwlmg861.jpg) . Zarumieniłam się. Louis podszedł do mnie i założył mi ją. Udawałam ,że bielizny nie było w tym pudełku i nie pokazywałam jej gościom. Wypowiedziało się jeszcze kilkadziesiąt osób. Byłam zanudzona ,ale fajnie było posłuchać coś o samej sobie. Tańczyliśmy ,jedliśmy tort który przygotowali chłopaki. Był po prostu cudownie. Piliśmy troche alkoholu ,ale to chyba normalne. Nocowałam u chłopaków.
(...)
Obudził mnie Niall ,jęczący mi nad głową ,że mam zrobić jemu i chłopakom śniadanie.
- A sam nie potrafisz? Bozia rączek nie dała?! - gdyby nie to ,że rozmawiałam to nie dawałam znaku życia.
- No chodź ! - pociągnął mnie za noge ,jak to często robił Harry ,chyba się zmówili.
- Zayn pomóż mi! - wrzasnął do przyjaciela.
' Zaczęli mnie wyciągać ,ale ja trzymałam się kurczowo barjerek które były przy łóżku.
- Louis!!! Ratuj! -wrzasnęłam.
- Louisa nie ma -powiedział Zayn. Gdzie on do cholery jasnej znów był?!
- Liam!!! Pomóż !- był moją ostatnią deską ratunku. Przybiegł szybko.
- Co jest? - zapytał.
- Ona nie chce wstać zrobić śniadania . - wyręczył mnie Niall.
- No niestety nie pomoge ci bo ich popieram. - i zaczął także mnie wyciągać z łóżka.
- Dobra ,dobra -krzyknęłam - Już wstaje...- ubrałam kapcie i zeszłam do kuchni...
CDN. ♥.♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
' (...)
- Tośka ,wstawaj..! - usłyszałam krzyk. Był to Louis ,który nie wiadomo z jakiej przyczyny znalazł się u mnie w domu. Dzisiaj o 5 wróciliśmy z Tajlandii. Było cudownie ,ale wszystko co dobre kiedyś się kończy.
- Lou ...Jestem zmęczona...-powiedziałam z zamkniętymi oczami nie ruszając się z łóżka.
- Ale ,ja chciałem Cie zabrać na rampe byś sobie pojeździła. - powiedział kuszącym głosem. Zerwałam się gwałtownie i zaczęłam szukać ciuchów w szafie.
- A tak na serio idziemy na zakupy ,ale fajnie ,że w końcu wstałaś.- uśmiechnął się do mnie łobuzersko. Podszedł do mnie i złapał mnie od tyłu i zaczął całować po szyi. Obrócił mnie w swoją strone i zaczęliśmy się całować. Trwało to troche ,ale po jakimś czasie odsunęłam się od niego.
- Louis wyjdź..! - zawołałam.
- Ale czemu? Coś źle zrobiłem?! - zaniepokoił się.
- Nie ,po prostu musze się ubrać. - oznajmiłam.
- Nie patrze ..-odwrócił się do mnie tyłem ,ale przodem do lustra w którym i tak mnie widział.
- Lou..!-warknęłam.
- Dobra wyjde ,ale pod jednym warunkiem...-powiedział puszczając mi oko.
- Wszystko tylko wyjdź..! - powiedziałam.
- Dostane buziaka? - uśmiechnął się do mnie ,uwielbiałam jak tak robił ,wtedy czułam się taka bezpieczna.
' Przybliżyłam się do niego i zaczęłam go całować ,on to odwzajemnił. Kiedy odsunęłam go od siebie wskoczył na moje łóżko i położył się.
- Ej ..! Miałeś wyjść.. Musze się ubrać! - rzuciłam.
- Jesteś moją narzeczoną i musisz się przyzwyczaić ,że często kłamie. - zaczął się śmiać.
- Louis!!! - wrzasnęłam - Ja na prawdę muszę się ubrać. Przecież nie pójdę do sklepu w piżamie. - nagle podszedł do mnie z szarmanckim uśmieszkiem na twarzy i zaczął ściągać mi koszulkę i spodenki .
- Co ty robisz?!
- No przecież nie pójdziesz w piżamie do galerii.- zaśmialiśmy się jednocześnie. Ściągnął ze mnie piżamę i powędrował do swojego pokoju.
- Poczekaj.- oznajmił krótko. Po czym migiem przyszedł ze swoją białą koszulką w czerwone paski. Założył mi ją ,była przy duża ,ale jemu to nie przeszkadzało. Wyciągnął z mojej szafy czerwone rurki i zwinnym ruchem podniósł mnie i założył i spodnie. Wyczesał mi włosy i zrobił warkocza ,nie wiedziałam ,że on był taki oddany w tych sprawach. Włożyłam telefon w kieszeń i wyszliśmy.
(...)
W drodze do centrum handlowego Lou opowiadał kawały po których bolał mnie później brzuch ze śmiechu.
- Marchewo ,a powiedz mi w ogóle jak się znalazłeś u mnie w pokoju ,co? -uśmiechnęłam się do niego podejrzliwie.
- Wszedłem przez otwarte okno kiedy spałaś...
CDN. ♥.♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
' ...Kiedy byliśmy już w domu, Liam kazał mi się przegrać w rzeczy ,które kupiliśmy. Tak też zrobiłam. Weszłam na górę do łazienki. Zaczęłam wkładać sukienek ,która według mnie była szkaradna no ,ale czego się nie robi dla przyjaciół. Włożyłam buty ,w których o mało nie straciłam zębów ,kiedy przewróciłam się i walnęłam o kran. Wiem zabawne ,ale boli. Ledwo zeszłam ze schodów ,ale się udało. Zobaczyłam Louisa stojącego na środku rozkładającego ramiona ,a w około niego wszystkich ubranych jak na gale. Okna były przystrojone białym błyszczącym materiałem i balonikami z "1D". Wszyscy stali i czekali na moją reakcje a ja wpatrywałam się w Louisa z osłupieniem. Chłopaki zaczęli śpiewać Moments ,a ja od razu zaczęłam ryczeć ,Louis śpiewał dla mnie ,czułam się jak dziewczyna z ich teledysku. On to wszystko przygotował. Czyli nadal mnie kochał. Miałam taką nadzieje bo ja nadal coś do niego czułam. Czułam ,że ..że go kocham. Liam był po prostu dobrym przyjacielem ,a ja to odebrałam jako zauroczenie. Wtedy wiedziałam czego chce ...Louiego. Podbiegłam do niego ,żeby go przytulić ,ale nagle upadłam na podłogę. Reszta wybuchła śmiechem. Louis podniósł mnie i uroczystym gestem podniósł ,całując jednocześnie.
- Znów mnie kochasz. -powiedziałam szczęśliwa.
- A przestałem? -odrzekł i wyciągnął z kieszeni pogniecione zdjęcie. Było to ,to samo zdjęcie ,które zrobił kiedy byliśmy razem ,to zdjęcie ,które zrobił w lustrze. Podał mi je i poprawił włosy. Pocałowałam go. Odsunął się gwałtownie. Zauważyłam ,że wszyscy się na nas patrzą i momentalnie się zarumieniłam.
- Louis ,przejdź do rzeczy - zawołał Harry - Bo my się tu słonce niecierpliwimy.
- No tak, ściągnąłem Cie tu żeby zapytać o coś. - o co mu chodziło. Klęknął przede mną. Dobrze wiedziałam co się szykuje.
- Wyjdziesz za mnie ? -kiedy wypowiedział te magiczne zdanie serce mi stanęło. Uśmiechnęłam się do niego tajemniczo.
- Nie. - powiedziałam smutno ,a on spuścił wzrok -Żartowałam ..! -podskoczyłam i pocałowałam go.
- Antonina Tomlinson. Fajnie to brzmi. - powiedział Harry.
- Osz ty..! - zaczęłam go gonić ,a on uciekał jak poparzony. - Dostaniesz..! Wyprostujemy te twoje loczki! - w biegu zdjęłam szpilki ,żeby po raz kolejny nie zaliczyć gleby.
- Tośka ,Tośka ,Tośka ! - wołali za nami.
' Goniłam go ,ale zwiał mi do pokoju i się zamknął. Usiadłam przed drzwiami i czekałam ,aż otworzy. Siedziałam i siedziałam ,kiedy otworzył nagle i wciągnął mnie za noge do pokoju.
- Harry!!! - wrzasnęłam ze śmiechu.
' Zaciągnął na łóżko i zaczął łaskotać.
- Aaaa!! Ratunku..! Ha ha ha! Przestań nie wytrzymam.! Hahahaha!!! - na pomoc przybiegł Louis.
- Supermen!!! - wydarł się na cały dom i zaczął łaskotać Harrego ,kiedy wstałam dołączyłam do niego ,Hazza zwijał się ze śmichu.
CDN. ♥.♥
  • awatar drummaticgirl: Świetne...:P Kocham ten rozdział :D
  • awatar Porszaczek;*: @TośkaTosia: heh i sie doczekałam :P
  • awatar TośkaTosia: @Porszaczek;*: Bo jestem jasnowidzem ;D ..Nie no ,pisałaś w komentarzu że masz nadzieje ,że Lou i Tośka się zejdą :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
' Wstałam trochę niemrawo. Ubrałam się i zeszłam na dół do kuchni ,ale nie było tam Liama. To było dziwne. Bo zawsze wstawaliśmy o tej samej porze i jedliśmy razem śniadanie. Czyżby był na mnie zły? A może po prostu poimprezowali wczoraj i dzisiaj odpoczywa. Weszłam na górę , zapukałam do drzwi i weszłam. Liam już siedział i czytał książkę.
- Liam? Idziesz na śniadanie?
- Hmm..Nie.-powiedział oschle.
- Ej.. Jesteś na mnie zły czy co?
- Nie tylko... Sądzę ,że powinniśmy zerwać. -nie miałam pojęcia co zrobiłam źle.
- Ale.. Ale dlaczego?! Ja tego nie rozumiem.
- Trochę za szybko to się potoczyło. Chciałbym to przerwać.
- Ja....-nie mogłam wydusić z siebie słowa -Ja ...No dobrze.- powiedziałam ze łzami w oczach.
- Ale nie płacz. -podszedł do mnie i przytulił - To nie znaczy ,że nie będziemy przyjaciółmi. Ty zawsze będziesz dla mnie bardzo bliska. Ale to nie fair względem Louisa. -Louis a co on miał do tego.
- Ty dla mnie też. Jesteś najlepszym przyjacielem. -wtuliłam się w jego cieplutki tors. - To idziesz na to śniadanie? -powiedziałam już z uśmiechem.
' Może miał racje. To zdarzyło się trochę za szybko. W końcu dalej coś czułam do Louisa ,ale nie umiałam tego określić. Mieliśmy już schodzić do kuchni ,ale złapał mnie za ręke i przybliżył do siebie.
- Mam prośbę. Czy mogła byś dzisiaj ubrać sukienkę i obcasy ? -tym to nie zaskoczył.
- Ha ha..! To żart prawda?! -powiedziałam z ironią.
- Nie. Mówię serio. Proszę dla Louisa.
- A co Louis ma do mojego ubioru? - co on dzisiaj z tym Louisem?.
- No proszę.
- No dobrze ,ale tylko dlatego ,że ta ładnie prosisz. -uśmiechnęłam się do niego pobłażliwie -Ale jest jeden problem.
- Jaki?! - zapytał zaniepokojony.
- Ja nie mam żadnej sukienki i jakichkolwiek wysokich butów.
- Bez problemu. No więc idziemy na zakupy. Idź po Amy i idziemy od razu. -byłam zdziwiona taką szybką reakcją.
- A Amy po co?
- No przecież potrzebujesz męskiej i kobiecej opinii ,w której sukience będziesz wyglądać świetnie.
- Ohh.. no dobrze.
' Pocałowałam go w policzek i pobiegłam po Amy. Nie było jej w pokoju ,więc pobiegłam do Zayna i tam oczywiście ją znalazłam.
- Amy chodź ..! -wleciałam jak poparzona do pokoju i wrzasnęłam tak ,że chyba wszystkich w domu obudziłam.
- Co? Ale po co?! - powiedziała przecierając oczy.
- No chodź ..! Szybko. -złapałam ją za ręke i pociągnęłam za sobą do Liama.
' Wparowałyśmy do pokoju ,a Liam właśnie ubierał spodnie. Zaczełyśmy się śmiać. Obróciłyśmy do do niego tyłem.
- Już możemy? -zapytała Amy.
- Tak. A następnym razem pukać. - zaśmiał się Liam.
- Ej ja muszę się jeszcze ubrać. - wyleciało mi z głowy ,że byłam jeszcze w piżamie.
- Nie ma na to czasu. - wziął mnie pod pache i wyciągnął z szafy jakąś kolorową koszulkę i podał mi moje dżinsowe spodenki.
- Skąt masz moje spodenki? - zapytałam zaciekawiona.
- Ymm. Zostawiłaś kiedyś u mnie. - chyba wiecie o co chodzi. Zarumieniłam się ,bo Amy była w tym samym pokoju. Założyłam szybko to co dał Liam i wyszliśmy z domu. Pojechaliśmy do jakiejś wielkiej galerii. Wysiadłam spokojnie ,Amy zaczęła pędzić do wejścia jak oszalała ,a Liam wziął mnie na ręce i pobiegł za Amy.
- Trzymaj się księżniczko.! -powiedział cicho.
' Weszliśmy do jakiegoś ekskluzywnego sklepu z sukienkami. Myślałam ,że Liamowi chodziło o koktajlową sukienke ,a on z Amy wybierali jakieś bardzo strojne różowe sukienki. (takie jak tu : http://imageshack.us/photo/my-images/57/layout5ft.png/) . Uparli się ,że ma być różowa ,chcieli zrobić ze mnie totalną lalkę barbie. W końcu oby dwoje zdecydowali się na jasnoróżową sukienkę do kolan z malutkimi falbankami ( http://imageshack.us/photo/my-images/57/layout5ft.png/ -chodzi o tą ostatnią).
- Kiedyś się wam odpłace za to. Zemsta będzie słotka.
' W tamtej sukience wyglądałam jak mega plastik. No ,ale cóż nie dało się ich zatrzymać. Dalej poszliśmy po buty. Weszliśmy do jakiegoś sklepu w którym było pełno podjaranych butami blondyneczek. Aż chciało mi się rzygnął tęczą. Chodziły w szpileczkach ,mega tapecie i torebeczkach na przed ramieniu. Denerwowały mnie bo uważały za lepsze od wszystkich. Ale nie miałam zamiaru przejmować się jakimiś dziewczynkami ,które mają zarezerwowane miejsce w psychiatryku.
- Liam ,a co powiesz o tych? -powiedziała Amy.
- Są spoko. Ale może beżowe? Ooo! Tu są w sam raz. Tośka jaki masz numer buta? -nie wiedziałam ,że on tak bardzo lubi zakupy.
- 39. - powiedziałam - A teraz możemy już wracać.
- Tylko je przymierzysz i wychodzimy. -powiedział z uśmiechem na twarzy.
' Przymierzyłam szybko buty.
- A przejdź się ,żeby sprawdzić czy będzie ci w nich wygodnie. Przeszłam się po czerwonym dywaniku ,który był rozłożony i nagle ...gleba. Leżąc twarzą do podłogi wymamrotałam.
- Chyba będzie lepiej jak będe w trampkach. - Liam i Amy zaczęli się śmiać.
- Nie ma takiej opcji. Włożysz te buty chodź byś miałam się co chwile wywalać. - powiedział ze łzami w oczach (ze śmiechu) Liam.
' Amy poszła kupić buty do kasy ,a my powoli zbliżaliśmy się do wyjścia.
- Liam, powiedz mi po co to wszystko? - zapytałam wykończona.
- Żebyś dobrze wyglądała.
- A od kiedy tak bardzo przejmuje was mów wygląd ,co?
- Chcemy tylko żebyś dziś pięknie wyglądała. Dziś jest wyjątkowy dzień.
- Ale jaki dzień?
- Ciii...-uciszył mnie - Nic więcej nie powiem. Już i tak powiedziałem za dużo. - objął mnie ramieniem.
' Amy do nas dołączyła. Szła z torbami ,w których były zakupy.
- Daj wezmę to od Ciebie.- rzekł szarmancko i przejął torby.
CDN. ^.^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
' ...Siedziałam z Liamem w kuchni i zajadałam żelki. Był taki słodki w białej koszulce i beżowych spodniach. Jedną z moich wad było to ,że zbyt szybko zauroczyłam się. Liam siedział i śmiał się ze mnie ,a ja zgrabnie zajadałam miśki. Było dość cicho ,bo reszta jeszcze spała ,tylko my dwoje byliśmy "rannymi ptaszkami".
- Powiedz mi jedno. -powiedział tajemniczo.
- Tak?
- Dlaczego znów się z nikim nie umawiasz? Dlaczego nie masz chłopaka?- zapytał z bananem na twarzy.
- ...Można powiedzieć ,że jestem po prostu niedostępna. -szybko znalazłam jakąś wymówkę. -A ty czemu nie masz dziewczyny? -i uśmiechnęłam się do niego błagalnie.
- Bo ty jesteś niedostępna.
' Po czym przybliżył się do mnie i pocałował mnie. Wiedziałam ,że to się kiedyś zdarzy ,ale ,że tak szybko. Był taki romantyczny ,delikatny i czarujący. Całowalibyśmy się dłużej ,ale usłyszałam kroki więc odsunęłam się i znów zaczęłam zajadać. Do kuchni przyszedł Louis z kwaśną miną.
- Cześć Loui..! -lubiłam zdrabniać jego imię.
- Hello..! Jak tam? -próbował zagadać.
- A jakoś leci. -odparł wesoło Liam.
- Co tam robicie? -odparł ciekawsko.
- Yyyy... jemy żelki -powiedziałam i zaczęłam się panicznie śmiać ,a razem ze mną Liam.
- A moge się do was przyłączyć?
- Spoko -odparłam.
' Siedzieliśmy ,zajadaliśmy miśki i graliśmy w prawda czy wyzwanie.
- Dobra teraz ty Tośka. Prawda czy wyzwanie? -zapytał Louis.
- Prawda.
- Czy uważasz ,że Harry jest świrnięty?
- Tak -rzekłam szybko.
' Siedzieliśmy tak dopóki wszyscy nie wstali z łóżek i nie zaczęli się kręcić po domu. Wzięłam Liama za ręke i poprowadziłam do swojego pokoju.
- Wybywamy z tąd..!- powiedział Liam.
- Yeah..! To gdzie idziemy ?! - wykrzyczałam.
- Zobaczysz...
' Ruszyliśmy z domu trzymając się za ręce.
- Musisz obiecać Mi jedno.
- Wszystko, czego zechcesz.
- Kochaj Mnie.
- Oczywiście !
- Wiecznie..
- A co, jeśli umrę ?
- Gdybyś naprawdę Mnie kochał, nigdy nie zadałbyś tego pytania. Bo nie kocha się ciałem, lecz duszą. Nie musisz stać obok i szepcząc wyznawać mi miłość, ja muszę to czuć...
CDN.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›