• Wpisów:97
  • Średnio co: 24 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 15:53
  • Licznik odwiedzin:33 424 / 2395 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
'Byłam zaskoczona tym pomysłem ,ale pomyślałam ,że może być fajnie. Najpierw miałam iść z Niallem. Wziął mnie za ręke i pocałował w policzek. Zrobiłam się czerwona zrobił na mnie wrażenie. Harry krzyknął za nami.
- Tylko nie zapomnij ,że ona jest moja!
- Co?! Ona będzie moja! - krzyknął do niego Louis.
- Nawet nie róbcie sobie nadziei ona na pewno będzie chciała prawdziwego męszczyzne. - powiedział z lekką ironią Zayn.
- Pffff... Jasne to ja ją zachwyce swoim urokiem - Liam.
'Pasowało mi to jak sie o mnie "bili". Byłam zachwycona każdym z nich , byli tak uroczy i słodcy że można było rzygnąć .
- No więc gdzie ty mnie zabierzesz by przyćmić reszte chłopaków? - zaśmiałam się.
- My przedłużymy sobie czas i pójdziemy sobie na mecz
- Jea! W końcu jestem w sowim żywiole.
' Zawsze kochałam sport. Nie byłam jak zwykłe dziewczyny szczerze mówiąc byłam chłopczycą.
- Ale nie spytałam jeszcze jaki mecz? Hmmm..?
- A jaki rodzaj sportu najbardziej lubisz?
- Yyyyy... żużel...ale pewnie nie ma dzisiaj żadnego takiego meczu..
- A tak się składa ,że jest.
- No więc chodźmy!
' Z Niallem było śupel!!! Gdy kibicowałam dla ,zabawy kibicował przeciwnej drużynie . Na razie ranking wygląda tak:
1 miejsce - Niall
2 miejsce - Liam , Louis , Zayn , Harry.
' Nie chciałam się z nim żegnać no ,ale byłam ciekawa jak zachowają się pozostali adoratorzy. Kidy wróciliśmy ,chłopaki kłócili się.
- Ale dlaczego jej tego nie powiesz?! - Zayn
- Chciałem ,ale tak po prostu wyszło!!!! Nie rozumiesz tego? Po co mam jej to mówić skoro polubiła nas bez świdomości istnienia One Direction.
'I w tamtym momęcie mnie oświeciło...
CIĄG DALSZY NASTĄPI
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
'Gdy spojrzałam na zegarek była 11:56.
-Wychodze!!!
Pożegnałam się tylko z mamą i poszłam ,miałam kilka kroków nad rzekę gdzie mieliśmy się spotkać więc wyszłam później ,ale nie miałam zbyt dobrej kontroli nad sobą w szpilkach ,nigdy nie próbowałam w nich chodzić. Gdy w końcu doszłam Harry już czekał. Zaczęłam się skradać by go przestraszyć ,ale tuż za nim wywaliłam się. On się odwrócił i zaczął śmiać.
- Długo musiałam na ciebie czekać <hahaha> ale było warto - i tu zobaczyłam szczery uśmiech na jego twarzy.
Podał mi ręke. Uśmiechnęłam się i powiedziałam.
- Te szpilki mi nie służą <haha>
- No więc trzeba cos na to zaradzić.
Wziął mnie na ręce i niósł.
- Ja swoje waże ,nie ciężko ci?
- Poprawiłaś mi wczoraj humor zasługujesz na specjalne traktowanie...Będziesz na mnie zła...
- A czemu mam być zła?
- Bo nie będziemy sami.
I teraz milion myśli czy to jakaś jego przyjaciółka ,czy może jego była ,a może jego matka. Bałam się
- A z kim? - miałam nie wyraźny wyraz twarzy.
- Aaaaa! Zobaczysz. -i pojawiła się iskra w jego oku.
- No dobrze...-westchnęłam- Ale możesz mnie już postawić?
- Dobrze ,dobrze.
Doszliśmy do pięknego volvo z którego wychodziła grupka osób.
- Wyłaźcie bo Tośka się tu stresuje.
Zaczęłam się śmiać nieźle mnie tym rozbawił
-Idę kochanie - chłopak z niebieskimi oczami i brązowymi włosami uśmiechnął się.
Zamurowało mnie gdy to powiedział. I pomyslałam "Harry jest gejem?!"
- Oj nie popisój się już.
Uświadomiłam sobie ,że pewnie są poprostu przyjaciółmi i po prostu się wygłupiają.Gdy wszyscy w końcu wyszli z auta Harry przedstawił mi wszystkich.
- To jest Niall - chłopak o blond włosach i szarych oczach wydawał się najspokojniejszy z nich.
- To jest Liam - chłopak był bardzo wysoki i sympatyczny.
- To jest Zayn - chłopak miał ciemniejszą karnacje od innych i miał ciemne włosy.
- A to jest największy wariat grupy Louis. - chciało mi się śmiać ,ale się opanowałam
- Miło mi - powiedziałam z uśmiechem - To co będziemy dzisiaj robić?
- Pójdziemy do wesołego miasteczka ale... - zaniepokoiło mnie to - będziesz przechwytywana 30 minut z każdym z chłopaków a na koniec mam niespodzianke.
- Dobrze
 

 
'W drodze do domu rozmyślałam co przygotuje na jutro Harry. Byłam bardzo ciekawa ,praktycznie nic o nim nie wiedziałam ,ale skądś go kojarzyłam. Została jedna najtrudniejsza rzecz. Powiedzieć mamie ,że poprzedniej nocy spotkałam chłopaka i zaprosił mnie na randkę. Nie chodziłam na randki więc nie wiedziałam jaka będzie reakcja mamy. Gdy byłam już w domu była 37. Miałam jeszcze 6 godzin snu nie chciałam marnować ani minuty ,więc od razu poczłam się szybko umyć ,włożyłam piżame i poszłam spać.
'Siedział obok mnie ,dotknął ręką mojego policzka i nagle przybliżył się do mnie tak ,że czułam jego oddech. Spojrzałam mu w oczy a on zaczął mnie całować. To było takie magiczne tak nie realistyczne ,że od razu wiedziałam ,że to jest tylko sen. Obudziło mnie stukanie mamy w kuchni. Zerwałam się szybko. Jedno mi tylko krążyło SPÓŹNIŁAM SIĘ DO SZKOŁY!!! Ale w tej chwili przypomniałam sobie ,że mam ferie wielkanocne... i kolejna myśl ,że musze powiedzieć w końcu mamie. Nie zamierzałam jej okłamywać. Więc wstałam ,założyłam kapcie i ruszyłam w strone głośnego łomotu naczyń. Jak przypuszczałam mama robiła śniadanie ,kiedy mnie zobaczyłam uśmiechneła się do mnie.
- Cześć słońce.
- Cześć mamuś. Musze ci coś powiedzieć od razu.
- To pewnie to bardzo ważne bo szybko wstałaś.No więc słucham?
- Kolega zaprosił mnie na spotkanie moge iść? Proszęęęęęęęęęę...
- Jaki kolega?
- Nie znasz ,ja też go wczoraj poznałam ,rozmawialiśmy i stwierdził ,że chciałby się dzisiaj ze mną spotkać.
- Aha rozumiem... -mama westchnęła ciężko -No dobrze. A na którą?
- 12 po południu.
- To musisz się sprężyć bo jest już 11.
'Po tych słowach jak poparzona wleciałam do pokoju. Wzięłam z szafy ciuchy i wleciałam do łazienki. Po długich przygotowaniach mój efekt końcowy wyglądał tak:
 

 
Zmarszczył brwi i wydukał
- Ten świat ...Jest całkiem nie sprawiedliwy.
- Witaj w moim świecie -odpowiedziałam mu z lekkim rozbawieniem.
Rozmawialiśmy jeszcze opowiadając jakie to nasze dwa różne ,a tak samo bolesne światy są nie do zniesienia. Po długiej rozmowie była godzina 1:25. Pomyślałam ,że skoro mama jest całą noc w pracy nie będzie na mnie zła z powodu spóźnienia ,a na to do której będę jeszcze siedzieć z nieznajomym chłopakiem nie miałam wpływu. Z zamyślenia wyrwał mnie on...
- Tak długo rozmawiamy ,a ja nie znam twojego imienia. Oszczycisz mnie tą informacją? - zaśmiał się
- Taśka jestem. - powiedziałam cicho - A ty? Dasz mi ten zaszczyt?
- Harry ,miło mi.
- Mi również. - powiedział z lekką ironią.
- Myślisz ,że mogłabyś spotkać się ze mną jeszcze raz?
'Byłam zachwycona ,chłopak był miły ,sympatyczny i do tego zapraszał mnie na randkę to się nie trzymało kupy. Nigdy nie miałam powodzenia u chłopaków ,ale on ,on był inny niż wszyscy.
- Raczej tak -powiedziałam szarmancko.
- Fajnie. To może jutro o 120 ?
- Po południu?
- Yhyy
- Wcześnie.
- No tak ,ale mam pewien plan na jutrzejszy dzień. No więc zgadzasz się?
- Pewnie.
- To widzimy się jutro.
- Dobrze. Pa pa.
Pożegnałam się i już chciałam zawracać w stronę domu ,ale Harry przeciągnął mnie do siebie i pocałował w policzek. To było takie cudowne. Czułam motylki w brzuchu co mnie rozbawiło bo myślałam ,że to tylko stereotyp.
 

 
'Siedziałam i myślałam czy ten cały mój niby zajebisty świat jest taki całkiem zajebisty... Miałam jeden wniosek rozwód rodziców zniszczył go. Nie był już taki jak kiedyś ,było inaczej ,jakoś tak oschle. Brak zainteresowania ojca ,kłótnie z koleżankami tego nie poprawiały.
'Gdy w środę po południu siedziałam czytając książkę czegoś mi brakowało ,tylko nie wiedziałam czego. Pomyślałam ,że dobrze mi zrobi przejść się po mieście.
' Wychodząc zabrałam jeszcze tylko telefon i klucze bo nie wiedziałam czy mama będzie jechać do pracy i wyszłam. Nie widziałam co z sobą zrobić... Chodziła mi jedna myśl po głowie czy gdybym teraz znikła czy ktoś by to zauważył. Odwieczne pytanie gdzie nigdzie nie mogłam znaleść odpowiedzi. Idąc ulicą skręciłam w uliczkę ,którą szło się w miejsce w którym zawsze spędzałam wolny czas. Była to polana gdzie bez żadnych ograniczeń można było siedzieć przy rzece. Ale tym razem był tam jakiś chłopak. Widząc go tyłem stwierdziłam ,że to pewnie jakiś metal czy jakieś inne nie wypały Boga. Kiedy już podeszłam jakieś kilka metrów od niego jednak okazał się być całkiem normalny.
'Widząc mnie otrząsnął się zamyślenia i zaczął mi się przyglądać ,w końcu podszedł i zapytał...
- Czy możemy normalnie porozmawiać...No wiesz bez żadnych zdjęć i autografów? -uśmiechnął się miło
- A po co bym miała robić sobie z tobą zdjęcia?
- Ty nie ...? ...A dobra nie ważne...Możemy porozmawiać?
- Jasne ,jeśli chcesz.